Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Park

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie pamiętam dokładnie, kiedy zobaczyłem ich pierwszy raz, ale wydaje mi się, iż był to wrzesień. Późny wrzesień. Jeden z tych dni kiedy wspomnienie lata blednie jak po latach wrzucona za szybę pocztówka, a parkowe ścieżki otulają się na zimę warstwą świeżo spadłych liści, wśród których błyska na brązowo tu i ówdzie pojedynczy kasztan. Oczywiście wtedy nie zwracałem na to wszystko większej uwagi, i skupiając się na równym oddechu biegłem moją wytyczona trasą, w zależności od samopoczucia dodając bądź nie kolejną rundę. Codzienne treningi zaczynałem wieczorem. Lubiłem ten tonący w mroku park, kierując się na rzadko rozsiane lampy, które przypominały mi latarnie morskie wskazujące drogę dla zagubionego żeglarza. To pewnie dlatego dopiero po dłuższym czasie zdałem sobie sprawę, iż to nie są różne osoby, ale wciąż jedna i ta sama para. Od tego momentu zacząłem spoglądać w ich kierunku częściej, tym bardziej, iż zjawiali się prawie codziennie i to praktycznie w tym samym miejscu. Była to ławka przy jednej z bocznych ścieżek, nie wiedzieć czemu jedyna pomalowana na zielono, z charakterystycznie odłamanym kawałkiem spróchniałej deski. Gdyby ktoś ich obserwował (oprócz mnie) pewno mógłby pomyśleć, iż jest to najwygodniejsze miejsce do odpoczynku na świecie. Spędzali tam bowiem przynajmniej godzinę czy dwie siedząc nieruchomo (tak się przynajmniej wydawało z daleka) trzymając się za ręce i nieraz obejmując za ramiona. I tak biegając między drzewami, chcąc nie chcąc, zacząłem się zastanawiać dlaczego spotykają się właśnie tu, wśród cichych drzew z dala od ludzi. Po pewnym czasie, zniknęli mi z oczu i gdy po kilku tygodniach prawie zapomniałem o całej historii na dobre, nagle pojawili się znowu. Tym razem jednak spacerowali nieśpiesznie (mimo zimna - była to już późna jesień), i mogłem przyjrzeć im się lepiej. Chłopak był trochę wyższy. Chyba brunet. Dziewczyna bardzo drobna, z krótkimi ciemnymi włosami, często w szarym płaszczu. Chłopak i dziewczyna pasowali do siebie. Nie wydaje mi się, żeby dużo ze sobą rozmawiali. Czasami tylko słyszałem jak czytał jej coś z zapisanych drobno kartek. Ona z kolei czasami pokazywała mu jakieś szkice. Gdy pojawiała się jako pierwsza, czekając na niego, zawsze wyciągała z przepastnej torby książkę. I tak chodzili tymi pięknymi parkowymi ścieżkami przytuleni do siebie. Tak sobie myślę (teraz po czasie), że chyba nie zdawali sobie sprawy z mojej obecności, mimo iż przebiegałem nieraz blisko nich, prawie się ocierając na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Park — czytnik · opowiadania