Akcja · 2 min czytania
Paryski sen
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Nie wszystko można wyjaśnić i nie wszystko powinno być wyjaśnialne. W wiele rzeczy trzeba tylko wierzyć, bowiem można tylko wierzyć" - Filaret.
Śniło mi się, że jestem w Paryżu.Jest jesienna noc.Asfalt jest mokry od deszczu.Idę do "Cafe le Dome" , ale dojść nie mogę, bo wszystkie ulice tak misternie się ze sobą pokrzyżowały,splątły i zasłupały, że wciąż gubie właściwy kierunek i wracam po własnych śladach do punktu wyjścia, do jakiegoś mostu nad Sekwaną, oświetlonego dwoma rzędami latarni.Przystanąłem i właśnie zastanawiałem się, jakim sposobem mogłem tutaj dojść po własnych śladach, skoro nigdy w tym miejscu nie byłem, gdy oto zbliżył sie do mnie pewien francuz o dziwnym nazwisku - Tischez -bo tak wołał go ktoś z drugiego końca mostu.Tischez uchylił kapelusz, pogładził swój gęsty, czarny wąs, sterczącymi końcami