Inne · 4 min czytania
Pasazer
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdzies z oddali dolatywaly znajome dzwieki a Iggy Pop spiewal to swoje „la,la,la,la,la”. A on stal na chodniku odziany w wytarty dzins i czapke z daszkiem a caly jego dobytek miescil sie w torbie podroznej. Zaczynal wszystko od poczatku i do tego sam jak palec. Tak mu sie pokielbasilo w zyciu. Bywa. W kieszeni mial bilet w jedna strone, na pociag do miasta jakiegos tam i perspektywe spedzenia dzisiejszej nocy na ulicy. A! I papierosa na sniadanie dnia nastepnego. I to wszystko. No chyba ze ludzie pomoga. Bo ludzie sa dobrzy z natury. Zapukal do drzwi kosciola. Siwowlosy ksiadz wysluchal go uwaznie i zrobil wspolczujaca mine. - Trudna sprawa synu. Nie bardzo mam cie gdzie ulokowac – zatoczyl reka po przestronnej plebanii – nakarmic tez cie nie mam czym bo gosposia zabrala akurat wszystko do swojego domu. Taki pech. Ale...bede z toba duchem i wspomoge cie myslami. Cenna to rzecz kiedy ktos jest z wami duchem. Bardzo to poprawia samopoczucie, slowo daje. Wyszedl i rozejrzal sie po slonecznej ulicy. Kolorowe tlumy letnikow przelewaly sie we wszystkich kierunkach a tam u gory, nad nimi, mewy wrzeszczaly tak, ze az klulo w uszy. Spojrzal smutnym wzrokiem dookola i az zamrugal oczami ze zdziwienia. Posrod tlumu dojrzal znajoma twarz. Czyzby to byla ona? Berita! Dopadl do niej i chwycil za ramie. - To ty Cymku?! – dziewczyna zrobila zdziwiona mine – co ty tu robisz? - Nic szczegolnego – powiedzial usmiechajac sie – szwendam sie troche po kraju. Choc nie ukrywam, ze mam pewne problemy.... - Problemy? – dziewczyna skrzywila sie niechetnie – to kazdy z nas ma...Wybacz ale czeka na mnie moj narzeczony... I zostawila go posrodku tlumu. Stal chwile