Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 4 min czytania

Piątek 13-tego

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z południowej części małego cmentarza, położonego na skraju prowincjonalnego miasteczka, dochodziły jeszcze odgłosy pracy, choć słońce już zachodziło, a okolica pustoszała. Stary grabarz Mietek stał po pas w dole i zręcznie przerzucał ziemię szpadlem. Przed sobą miał drewniany, niedbale wykonany krzyż, za jego plecami rosły dwa wysokie drzewa o grubych pniach. Za jednym z nich ukrył sie Żartowniś. Czekał cierpliwie. Oczywiście Mietek nie miał pojęcia, że na cmentarzu jest ktoś jeszcze, podśpiewywał więc pod nosem i gadał do siebie. Mniej więcej po godzinie zaczął kląć w marynarskim stylu, przy okazji wyrzucając sobie, że odłożył obowiązek na ostatnią chwilę. Cóż, dół powinien być gotowy do rana następnego dnia, a Mietek - choć miał na to sporo czasu - rozpoczął pracę dopiero teraz. Jest faktem, że grabarz był niechlujem i leniem w najgorszej postaci. Wiecznie nieogolony, omijał fryzjera szerokim łukiem, chodził w podartych ciuchach i niemal zawsze działał w myśl zasady: to, co masz zrobić jutro, zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego. Ponadto posiadał w życiu wiele miłości: Żołądkową, Zawiszę, Prezydenta, Ludową, Suwalską i jeszcze kilka innych. Lubił też gawędzić z Panem Tadeuszem i Fryderykiem Chopinem, co oczywiście wyłączało go z życia na ładnych kilka godzin. Zapadł zmrok, a na niebie pojawiły się gwiazdy. Mietek popatrzył w górę i przez chwilę się zastanowił, jak ludzie mogą widzieć w tych migoczących punkcikach jakieś "małe i duże wozy, czy coś takiego". Trzeba przyznać, że grabarz był niemal kompletnie pozbawiony wyobraźni, co zresztą uwidaczniało się na każdym kroku. Pewnie nawet nigdy nie pomyślał, że typowy człowiek boi się nocą samotnie spacerować po cmentarzu (!). -

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%