Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Pięć (12)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Przepraszam cię bardzo… - ledwo słyszalny, cienki męski głos dobiegł do jej uszu i odwróciła się szukając tego kontratenora. - Coś się stało? - spojrzała na niskiego chłopaka badawczym wzrokiem wkładając do ust herbatnika. - Chciałem ci tylko powiedzieć że ubrudziłaś się na… - Pupie. Wiem o tym, ale dziękuję ci. No i bardziej do tego pasuje zwrot “upieprzenie”. - powiedziała rozbawiona próbując nie udławić się ciastkiem, kiedy obserwowała jego zakłopotaną minę i gest pobożnego spuszczenia wzroku na podłogę. Uśmiechnęła się w myślach, odwracając twarz w stronę okna, gdzie mogła obserwować ludzi uciekających do swoich domów pod różnokolorowymi parasolkami. “Skaczą jak żaby”- mruknęła ponuro i przełykając ostatniego herbatnika usiadła przy zapełnionym gazetami stole. Starała się skupić na następnym zadaniu, gdy nagle przez głowę przebiegła jej nieśmiała myśl z nim w tle. Zagryzła delikatnie usta dotykając szyi. Poczuła elektryzujący dreszcz przechodzący przez jej ciało i na moment znowu była tam z nim. - Więc dlaczego tu przyjechaliście? - zadał jej bardzo proste pytanie, które miało być jedynie pretekstem, by na niego spojrzała. Siedziała zdecydowanie zbyt blisko niego, przez co nie mogła pozwolić sobie na pełniejszy oddech. - Powiedzmy że to jest wycieczka. Bardzo przyjemna wycieczka. - spojrzała ukradkiem właśnie tak, jak on tego oczekiwał. Nie zawiodła go i odczytała jego uśmiech za wyjątkowe zadowolenie z tej sytuacji. Wyprostowała się a oczy zwróciła w stronę huśtawki otoczonej kilkoma starszymi kobietami. Próbowały za wszelką cenę wcisnąć się na wąskie siedzenie, najwyraźniej zauroczone wizją chwilowego powrotu do czasów dzieciństwa. Chciała złapać go za rękę w tej chwili i poczuć ciepło skóry drugiego człowieka. Nie zrobiła jednak nic, siedząc dalej wyjątkowo grzecznie na zielonej korze. - Czym się zajmujesz oprócz podrywania dziewczyn w tym miejscu? - zapytała zaczepnie nie patrząc się wcale na niego, lecz na czubki swoich brudnych butów. - Ja podrywam? To ja czuję się poderwany! - zaśmiał się nie zważając na jej zamyśloną minę. - Chyba poderwany do tańca… - rzuciła cicho w jego stronę dalej patrząc na swoje siwe od pyłu buty. - A wiesz że tańczę? Od siedmiu lat. - zerknęła na niego z zainteresowaniem zarysowując delikatnie uśmiech na twarzy. “Blefujesz mój drogi. A ja nie dam się złapać na tak powszechny haczyk.”- szepnęła w duchu i uniosła dumnie głowę odwracając wzrok. On nie miał pojęcia co złego mógł powiedzieć i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w nią szukając wskazówek do dalszego postępowania. Cisza niemiłosiernie rozpychała się pomiędzy nimi, a kolejne ciała kobiet na huśtawce szybowały ku niebu przy akompaniamencie zgrzytów i pisków łańcuchów. - Pracuję teraz w zakładzie samochodowym. - powiedział bardziej w przestrzeń niż do niej. - Ciężka praca. Używacie szlifierek? - próbowała ciągnąć wątek

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pięć (12) — czytnik · opowiadania