Edukacja · 4 min czytania
Pierwsze kroki w nowej szkole
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czy pamiętam pierwsze kroki w tej szkole? Też pytanie?! Któż by nie pamiętał?! Młody, wystrojony, odświętny absolwent szkoły podstawowej ma się dziś stać pierwszoklasistą Zasadniczej Szkoły Handlowej*... Mam spocone dłonie... czuję jak mi drżą... oczy uciekają gdzieś na boki... Powoli podchodzę do placu przed szkołą... Czuję na sobie dziesiątki par oczu, nie mam odwagi posłać im swego spojrzenia na przeciw. Nagle... jakaś łapa spada mi na ramię, a jakiś nieludzki wrzask wdziera się do mózgu przez ucho: - Cześć "kociaku" - słyszę. - Cześć - odpowiadam cicho i myślę:"Ale, zaraz, zaraz: "kociaku"? No tak... To już nie te czasy, kiedy się było najstarszą w szkole i w kolejce za bułką i jogurtem, uczyło się małolatów, że starszy ma pierwszeństwo... Eh, szkoda gadać!" No, ale do rzeczy. Podchodzę do drzwi szkoły, no bo niby gdzie mam iść, a tu ni z tego, ni z owego drzwi się otwierają i staje w nich przystojny mężczyzna. Nie jest z całą pewnością stary, ale na pewno starszy ode mnie. Ciekawe kto to? No, i ten mężczyzna w drzwiach mówi: - Wszystkich proszę na boisko szkolne! Kulturalny gość... chwała Bogu, że się pojawił... No więc idę za innymi na to boisko, a oni... powariowali! Dokąd oni idą? Boisko szkolne na pierwszym piętrze?!** Najbardziej to mnie jednak ciekawili ci, no wiecie-nauczyciele. Myślę sobie "Pewnie lepsi od tych tam, w podstawówce". Wiecie co się okazało? Ten facet, co to nas wołał na boisko - to dyro! Tak, tak...A tak porządnie wyglądał...! Obok niego, na boisku, stała sobie kobieta. Niezbyt wysoka, wyglądająca miło... No nie, to nie może być prawda..., a jednak! Vice dyrektor szkoły! Spójrzmy dalej. Tuż obok młodziutka