Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Plotka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Plotka

W pewnym mieście, w pewnym kraju, wśród podobnych do siebie bloków, znajduje się jeden, który wyróżnia się od innych. Budynek jest niewielki, jedna klatka, trzy mieszkania na piętrze. Łącznie dziewięć mieszkań. Budynek wyróżnia się od innych wyłącznie jednym, Rozpada się i jest opuszczony. Nikt nie mieszka w nim już od lat. Nawet bezdomni omijają go jak ognia. Jego ostatni mieszkańcy opuścili go w pośpiechu. Mówi się, że nie byli w stanie już tam dłużej wytrzymać. Nikt jednak nie wie dokładnie, dlaczego. Po okolicy krąży natomiast legenda, która ma związek z tajemniczą śmiercią, która poprzedziła szybkie opuszczenie budynku przez jego mieszkańców. Otóż, w budynku tym, na pierwszym piętrze mieszkał mężczyzna. Zwykły pan w średnim wieku. Nigdy nie sprawiał problemów, nie rzucał się w oczy. Rzadko kiedy z kimś rozmawiał. Był samotny. Podobno rozwiódł się z żoną, lecz była to tylko plotka. W każdym razie, prawie nigdy nie opuszczał mieszkania. Zmieniło się to około dwóch lat przed jego tajemniczą śmiercią. Pewnego dnia jego sąsiedzi zauważyli jak wracał do mieszkania z niewielkim pudełkiem. Sam fakt, że opuścił swoje mieszkanie był już nietypowy. Co znajdowało się w pudełku, wydało się dopiero następnego dnia, kiedy zauważono go na dworze, siedzącego na ławce. Przy nim bawił się malutki szczeniaczek. Był to zwykły pies o brązowej sierści. Mężczyzna siedział cicho i bez przerwy się na niego patrzył. Sytuacja ta powtarzała się codziennie, aż pies podrósł. Wtedy to spotykano można było spotkać tą cichą osobę, spacerującą z równie cichym psem. Pies nigdy nie wydawał z siebie dźwięku. Przez okrągły rok, sąsiedzi tajemniczego mężczyzny nie usłyszeli choćby jednego pisknięcia czy szczeknięcia. Nigdy też nie widzieli, by jego właściciel odezwał się do niego choćby słowem. Wydawało się, że pies rozumiał swojego pana bez słów. Wszystko było w porządku, gdyby na osiedlu nie doszło do przykrego incydentu. Całym niewielkim osiedlem wstrząsnęła wieść o pogryzieniu dziecka przez psa. Dziecko twierdziło, że pies, który je pogryzł był własnością cichego i samotnego mężczyzny. Ostatecznie odkryto, że był to pies jego kolegi, którego poszkodowany chłopiec niepotrzebnie rozdrażnił. Jednak w głowach mieszkańców powstała plotka o niebezpiecznym psie, którym szczuje ludzi jego niezrównoważony psychicznie właściciel. Od tej pory pomimo, że nie było ku temu powodu, mieszkańcy zaczęli omijać mężczyznę oraz jego cichego psa z daleka. Przez kolejne pół roku nic się nie zmieniło. Mężczyzna wychodził ze swoim psem codziennie i przechodził tą samą trasę, co zwykle. Z czasem mieszkańcy nauczyli się, o której i którędy chodzi. Kiedy więc wybierał się na spacer, nie spotykał na swojej drodze nikogo. Zdawało się, że całe osiedle pustoszało. W międzyczasie plotki zaczęły go przedstawiać jako niebezpiecznego psychopatę, nadużywającego alkoholu i znęcającego się nad zwierzętami, co miało być powodem rzekomej agresji jego psa. Dzieci straszyły siebie nawzajem potwornym psem dzieciojadem, a dorośli zabraniali im przebywania na dworze w godzinach spacerów mężczyzny. Pewnego dnia doszło do nieprzyjemnego incydentu. Dzieci, które złamały zakaz swoich rodziców, spotkały na dworze mężczyznę ze swoim psem. Przestraszone zaczęły rzucać kamieniami w zbliżającego się w ich stronę psa. Ten uciekł, lecz jeden z rzuconych w jego stronę kamieni trafił go w łapę. Pies nie wydał z siebie żadnego pisku. Jego właściciel też nie odezwał się choćby słowem. Tego dnia jego spacer zakończył się wcześniej. Następnego dnia można było zobaczyć, że w trakcie spaceru kulał nie tylko pies, ale i jego właściciel. Jego najbliżsi sąsiedzi nie robili nic by pomóc mu w tej nieprzyjemnej sytuacji, która zaistniała nie z jego winy. Zdawali się być nawet tymi, którzy najwięcej dodawali do istniejących plotek. Rozpowiadali o dziwnych dźwiękach i piskach, które miały jakoby dochodzić z jego mieszkania, o podejrzanych…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%