Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 3 min czytania

"Po Słońcu zachoda”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Moja babcia to skarbnica wiejskiej, starej wiedzy tajemnej. To, o czym obecnie uczą się religioznawcy, ona zna jako normalne, codzienne doświadczenia swoich przodków. Ma osiemdziesiąt pięć lat i z przerażającą precyzją potrafi wymienić wszystkie czarownice sprzed lat osiemdziesięciu, żyjące we wsiach wokoło. Świetnie zna również historie sprzed ponad stu: który chłop zawarł pakt z diabłem, a który potrafił przegnać chmury w porze żniw.

Sceptyczna i zachwycona jednocześnie uwielbiałam zawsze słuchać tych niesamowitych opowieści. To zdecydowanie lepsze niż bajki.

Równocześnie, jako przykładna katoliczka, babcia zawsze pilnowała, aby „w wielką sobotę po słońca zachoda nie ruszać święconka” pod groźbą inwazji mrówek. Te pomysły zawsze doprowadzały mnie do wściekłości, gdy chciałam w koszyczku cokolwiek zmienić lub po prostu przesunąć z kąta w kąt. Gdyby nie brak obecności babci w domu, moja siostra nie sprowadziłaby na nas klątwy, wkładając kiełbasę i jajka do lodówki.

Dziś po południu, w salonie pojawiły się mrówki. O tej porze roku, a tym bardziej w tym miejscu nigdy się nie pojawiły. Na cóż mi kurczowe ściskanie w ręku książki o kosmosie (jestem akurat w trakcie lektury), gdy po domu paradują mi dziesiątki żywych dowodów na to, że co jak co ale o Wszechświecie to my mamy g*wno do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Po Słońcu zachoda” — czytnik · opowiadania