Prawo · 7 min czytania
Pobawisz się ze mną?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień zapowiadał się na bardzo słoneczny. Miła odmiana po poprzednim tygodniu, podczas którego nieznośny deszcz padał nieustannie. Jedynie owoce morza z działu rybnego w Super Samie mogły być zmartwione taką zmianą. Na przekór rybom, blokowiska zaczęły tętnić życiem. Przede wszystkim dzieci, znudzone ciągłymi ulewami, natychmiast zaczęły korzystać z radosnych chwil pełnych słońca. Place zabaw aż roiły się od hałaśliwych urwisów.
Janek postanowił wyjść na spacer, bowiem od dłuższego czasu ulewy nie pozwalały mu cieszyć się spokojną przechadzką po parku. Ucieszył się na myśl o widoku rozpromienionych słońcem kwiatów dzikiej róży, które rosły przy bloku, w którym mieszkał. Jako trzydziestopięcioletni mężczyzna był nad wyraz naiwny. Jego umysł, chyba zbyt zapatrzony w filozofię Locka, cały czas trwał jako czysta karta. Czysta karta, otoczona solidnym murem, blokującym napływające z każdej strony życiowe doświadczenie. Przez to Janek nie mógł się poszczycić elokwencją, błyskotliwością, czy rozsądkiem. Na szczęście miał swego tatusia, który zawsze potrafił doradzić i pomóc w podjęciu ważnych życiowych wyborów.
Janek spacerował doskonale znaną mu trasą, którą przemierzał bardzo często. Nie lubił gwałtownych zmian, zmuszających do szybkiego myślenia i podejmowania nagłych decyzji. Podczas marszu podziwiał piękne okazy Miłorząbów Japońskich, które burmistrz miasta przywiózł ponoć z dalekiej wyprawy do Korei Południowej. Przynajmniej tak mówiły mu dzieci z okolicy. Przechodząc obok przyszkolnego placu zabaw zobaczył małą uroczą dziewczynkę zmierzającą w jego kierunku. Zatrzymał się i zaczął ją obserwować. -Pobawisz się ze mną? -powiedziała podchodząc do niego. -Ja? -odparł. -Tak ty, przecież nikogo innego tu nie ma. -Dobrze -odparł po chwili milczenia mężczyzna. Dziewczynka tylko na to czekając chwyciła go za rękę i pociągnęła w stronę najbliższej ławki. -Będziesz moim mężem, a to będzie nasz nowy dom -powiedziała wskazując w stronę ławki. Janek nic nie odpowiedział, tylko posłusznie usiadł we wskazanym miejscu. Nagle podbiegła do nich na pół zdyszana, a na pół przerażona kobieta. -Krysiu! -wyksztusiła z siebie -dlaczego oddaliłaś się od grupy? Kim jest ten pan? -To jest mój nowy mąż -odparła niewinnie dziewczynka -właśnie się bawiliśmy. Kobieta z przerażeniem spojrzała na Janka, szybko chwyciła małą za rękę i odbiegła co sił w nogach w kierunku szkoły. Mężczyzna nie zrozumiał prawie nic z całej tej sytuacji i zapatrzył się na drzewo pełne kruków. Wtem podjechał do niego radiowóz z parą policjantów w środku. Kierowca samochodu został na swym miejscu, natomiast drugi policjant, mały i barczysty, wyszedł do Janka. -Jestem zmuszony aresztować pana pod zarzutem pedofilii -rzekł oficjalnie -wszystko co pan powie, może być skierowane przeciwko panu. Janek nic nie mówiąc (a tym bardziej nie rozumiejąc) posłusznie wsiadł do samochodu i pojechał na posterunek.
Na miejscu okazało się, że nie był nigdy karany. Postanowiono skierować go do rozmowy z psychologiem. Konwersacja, jak zresztą nie trudno się domyślić, nie wniosła ani atomu światła do sprawy, jako, że Janek nic nie rozumiał.
W tym samym czasie rozmowę z psychologiem musiała przejść urocza Krysia. -Czyli chcesz przez to…