Filozofia · 3 min czytania
Pod ścianą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Pod ścianą”
Nie pamiętam co się stało, jak znalazłem się w tej dziwnej sytuacji. Moja świadomość otworzyła się na prawdziwe otoczenie w tym absurdalnym momencie – momencie zetknięcia się ze ścianą. Jakże zabawna myśl – dopóki błądziłem, jak to się często określa, w ciemności, czy też tak po prostu, śladem dawno już wytyczonym przez rodzaj ludzki, wydawało mi się, że mój los jest prosty, oczywisty, że wiem dokąd mnie prowadzi. I cóż się okazało? To wszystko, co stanowiło moje życie, moje przestrzenie, moje przeznaczenie, było mrzonką, pretensjonalna historią opowiadaną dziecku na dobranoc. Cóż teraz pomaga podobne odkrycie? To tylko pęknięcie w tkaninie kosmosu, to tylko rysa na uformowanej w pośpiechu bryle świata, który wydawał się moim azylem. Ale już nim nie jest. Teraz stoję tu, dokładnie w tym miejscu, które wzięło w posiadanie moje stopy, gdyż ja zadecydowałem jedynie, by doszły do tego punktu, a on już przygwoździł je spoiwem niemocy. To miejsce sonduje mnie i prześwietla. Stanowi to, czym się właśnie staję, opanowuje mnie, zmienia, definiuje na nowo. Nieruchomy i bierny, pozwalam, bo nie mam wyboru, na dookreślenie mojego człowieczeństwa. Jedyne co mogę, to rozejrzeć