Środowisko · 4 min czytania
Podglądnik zadziwiennik zwyczajny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
***
Chcesz czasem uchwycić w dłonie wiatr? Wydaje się to możliwe, gdy skrzydła mocne, rozprostowane szeroko. Wiatr sprzyja skrzydłom, jest ich pomocnikiem. Gdy szybujesz swobodnie w jego nurtach, myślisz, że on pozwoli złapać się w dłonie, że jest po twojej stronie, uległy i miękki. Przecież wtula się ufnie w zagłębienia szyi, w tę ciepłą przestrzeń między głową a nasadą skrzydeł! Zagnieżdża się tam czasem nawet na dłużej. Dobrze tak latać z nim, wznosić się w obłoki. Dobrze słuchać jego obietnic, że już na zawsze w takiej bliskości, że zaniesie do nieodkrytych zasnutych mgłą części nieba, gdzie nie każdy bywa zapraszany.
Upadanie spod samych gwiazd jest bolesne i zawsze przynosi niesmak. Przywraca świadomość, że znowu zwyciężyła naiwność, że brak wyobraźni, że bezmyślnie, niepotrzebnie, że bez najmniejszego sensu...
Wiatr uśmiecha się kolejny raz wyrozumiale; on wie, zna siebie i swoją niestałość, i ulotność. A ty co? Znowu zapomniałaś, że goniąc za wiatrem, zostaniesz z pustymi rękami...
***
Podpłynęły ku mnie gromadą.. Ubrane w beże, brązy i ecru, muśnięte na główkach ciemną zielenią; granatem naznaczone na dziobach, podkreślone białą kreską na skrzydłach i ogonach. Uwielbiam w ptakach, gdy tak patrzą po swojemu, przekrzywiając główkę raz w jedną, raz w drugą stronę. Dzikie kaczki... Zajrzały mi w oczy tymi swoimi maleńkimi czarnymi koralikami bystrymi, dały się nacieszyć, nadziwić swoją urodą, a potem lekkim ślizgiem, bezgłośnie wypłynęły na środek stawu. Chwilę później sunęły już całą ławicą ku brzegowi, w kierunku skupionych tam w wielkiej ciżbie strzelistych trzcin. I…