Komedia · 4 min czytania
Poducha
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Aaaaa – rozdziawiła gębę ziewając po raz kolejny. Zgodnie z codziennym rytuałem oparła łokcie na wysłużonej już poduszce. Wychyliła się i rozejrzała w prawo i w lewo. Dopiero dochodzi 7.00. Jest jeszcze mały ruch pod blokiem, ale warto być w pełnej gotowości. Wlepiona w jeden punkt rozpamiętywała jeszcze wczorajszy dzień. – Ludzie to wstydu nie mają – wymamrotała pod nosem. Zerknęła na duży zegar wiszący na ścianie w pokoju. 7.15. Za jakieś 20 minut dzieciaki z okolicy będą szły do szkoły. Trzeba patrzeć uważnie, kto popala papieroska po drodze, kto wulgarnie zwraca się do innych, kto pędzi spóźniony, kto z kim idzie za rękę. Poszła po swoje zioła. Siorbnęła dwa razy i rozpoczęła przygotowania do wietrzenia głowy za oknem. Wyjęła z rękawa kawałek szmaty, który od dobrych kilku miesięcy nie widział mydła. Przetarła swoje okulary, każde szkło po -6. Dla tak bacznej obserwatorki tak duża wada wzroku to prawdziwa tragedia. Wielokrotnie, choć bardzo chciała, nie była w stanie dostrzec, czy córka Lewandowskiej całowała się z Maliniakiem, czy też nie. Wywiad u sąsiadek okupujących okoliczne okna też na nic się zdał. Z zadumy wyrwał ją okrzyk – Przemaaaas, zaczekaj. Nie minęło 10 sekund a głowa i korpus do połowy wisiały już za oknem. Słuch natężony tak bardzo, że aż ciśnienie podskoczyło. No niestety, tym razem żaden z przechodzących nastolatków nie zrobił jej tej przyjemności i nie powiedział niczego niestosownego. Nie wszystko jednak stracone, bo już z daleka wypatrzyła wnuczkę Stasi Igłowskiej. Ta to dopiero się nie szanuje – pomyślała. Codziennie z innym absztyfikantem maszeruje do szkoły. Jak tak można, dawniej to było nie do pomyślenia, żeby młoda dziewczyna publicznie pokazywała się z coraz to innym adoratorem. Gromki śmiech wyrwał ją z własnych myśli. Z wrażenia walnęła głową o framugę okna. Pomacała się w miejscu uderzenia grubą, obślizgłą od brudnego kubka dłonią. Ale to nic. Najważniejsze, że zdążyła spostrzec, kto tak się