Wróć do katalogu

Poducha

Współczuję tym, którzy mają taką sąsiadkę.

kitty26, opublikowano , 4 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Aaaaa – rozdziawiła gębę ziewając po raz kolejny. Zgodnie z codziennym rytuałem oparła łokcie na wysłużonej już poduszce. Wychyliła się i rozejrzała w prawo i w lewo. Dopiero dochodzi 7.00. Jest jeszcze mały ruch pod blokiem, ale warto być w pełnej gotowości. Wlepiona w jeden punkt rozpamiętywała jeszcze wczorajszy dzień. – Ludzie to wstydu nie mają – wymamrotała pod nosem. Zerknęła na duży zegar wiszący na ścianie w pokoju. 7.15. Za jakieś 20 minut dzieciaki z okolicy będą szły do szkoły. Trzeba patrzeć uważnie, kto popala papieroska po drodze, kto wulgarnie zwraca się do innych, kto pędzi spóźniony, kto z kim idzie za rękę. Poszła po swoje zioła. Siorbnęła dwa razy i rozpoczęła przygotowania do wietrzenia głowy za oknem. Wyjęła z rękawa kawałek szmaty, który od dobrych kilku miesięcy nie widział mydła. Przetarła swoje okulary, każde szkło po -6. Dla tak bacznej obserwatorki tak duża wada wzroku to prawdziwa tragedia. Wielokrotnie, choć bardzo chciała, nie była w stanie dostrzec, czy córka Lewandowskiej całowała się z Maliniakiem, czy też nie. Wywiad u sąsiadek okupujących okoliczne okna też na nic się zdał. Z zadumy wyrwał ją okrzyk – Przemaaaas, zaczekaj. Nie minęło 10 sekund a głowa i korpus do połowy wisiały już za oknem. Słuch natężony tak bardzo, że aż ciśnienie podskoczyło. No niestety, tym razem żaden z przechodzących nastolatków nie zrobił jej tej przyjemności i nie powiedział niczego niestosownego. Nie wszystko jednak stracone, bo już z daleka wypatrzyła wnuczkę Stasi Igłowskiej. Ta to dopiero się nie szanuje – pomyślała. Codziennie z innym absztyfikantem maszeruje do szkoły. Jak tak można, dawniej to było nie do pomyślenia, żeby młoda dziewczyna publicznie pokazywała się z coraz to innym adoratorem. Gromki śmiech wyrwał ją z własnych myśli. Z wrażenia walnęła głową o framugę okna. Pomacała się w miejscu uderzenia grubą, obślizgłą od brudnego kubka dłonią. Ale to nic. Najważniejsze, że zdążyła spostrzec, kto tak się

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych