Inne · 2 min czytania
Poduszka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przestało padać. Słońce zaświeciło zadziwiająco mocno, zaglądało w mokre od deszczu szyby, rozpraszając się w każdej kropelce. Jesień wisiała w powietrzu, mimo że było jeszcze dosyć ciepło.
Delikatny wietrzyk nie zdołał jeszcze przegonić wszystkich ciemnych chmur, woda na ulicy i chodnikach nie wyschła, korony drzew nadal pełne były wody, urządzając co wyższym przechodnim okazjonalny prysznic. Ale powietrze stało się inne, lekkie, bardziej orzeźwiające, świeże... Zapowiadał się piękny dzień.
Na zewnątrz życie biegło własnym rytmem – grupka ludzi tłoczyła się na przystanku, chowając się przed strugami wody rozbryzgiwanej przez przejeżdżające samochody, nieliczni przechodnie przeskakiwali przez kałuże, stojący w na czerwonym świetle kierowcy spoglądali w niebo, upewniając się, że deszczu już nie będzie. Każdy gdzieś się spieszył, spoglądał na zegarek, niecierpliwił się. Zwykła codzienność.
Promienie słońca wdzierały się do pokoju przez duże, pozbawione firanki okno, tworząc…