pisarstwo · 4 min czytania
Poezja to w sumie kicz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Do napisania tego tekstu zmusił mnie ostatni komentarz, który otrzymałem, choć sam pomysł zrodził się o wiele wcześniej.
Zawsze rozbrajało mnie pytanie z serii: "co poeta miał na myśli pisząc ten wiersz"? I muszę przyznać, że zawsze odpowiadałem na książkowo, to znaczy tak jak mi wcześniej gdzieś powiedziano. I właśnie tu jest pies pogrzebany. Zorientowałem się dopiero, gdy napisałem swoje pierwsze wierszopodobne coś. Wyszedłem od dwóch wniosków: ludzie nie wiedzą, co czytają, ani też nie rozumieją tego co czytają. Zastanawiałem się nad tym trochę i doszedłem do interesujących wniosków. Wszystko przez to, że istnieją utwory, które są wielostronne. Weźmy na przykład jakieś losowe opowiadanie. Maksymalnie da się wyciągnąć z niego pięć, no może sześć znaczeń, a więcej to tylko w skrajnie ekstremalnych przypadkach, lub w momentach, gdy szukamy na siłę, lecz minimalnie zawsze jedno znaczenie, choćby powierzchowne i słabe jest do znalezienia. Z "utworami wyższymi" jest nieco inaczej. Próbowałem w różnych stanach świadomości pisać "utwory wyższe" i co ciekawe udawało mi się. Chociaż były one kompletnie pozbawione sensu to jednak moje dzieła należały do "tych" utworów. Nie wiem czy słychać tą ironię w wyrażeniu "utwory wyższe", ale taki jest mój zamiar. Ale zboczyłem z tematu, więc już się poprawiam. W "utworach wyższych" może w ogóle nie być sensu, ani żadnego znaczenia. Udało mi się napisać dwa "utwory wyższe", które niejako spełniają warunki tej grupy, a nie zawierają w sobie żadnego dna. Ja napisałem te utwory i nie dałem w nich żadnego dna. Po napisaniu tak je poprawiłem, by jakiekolwiek możliwe znaczenie usunąć. Muszę przyznać, że bawi mnie pisanie bez sensu. Nie jestem historykiem literatury, ale jestem filozofem i zauważyłem, że bardzo wielu ludzi dopisuje sobie własne znaczenie do utworu, który przeczytali. Wniosek nasuwa się sam. Wiersz czy jakiekolwiek inne badziewie ma znaczenie tylko wtedy, gdy jego autor zaznaczył "głośnymi" literami, że…