Kultura · 6 min czytania
POKUTA (Tengiz Abuładze - film)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Waldemar Pasiński: „POKUTA (Tengiz Abuładze – film) ” – wyimek z powieści „Wejście w arkana, czyli autoportret z filmem”
I
Nie godzien jesteś podły Warłamie Spoczywać w ziemi po której się toczył Bolesny przeczuciem sen mojej matki
Pamiętam tamto popołudnie – Cienie w pokoju i skosy promieni Ojciec muzyką trącał fortepian Fotel w objęcia przygarnął matkę – Subtelną piękność Botticellego Zwiniętą w kruchym uśpieniu
Nagle rodzice dłońmi spleceni Spleceni ucieczką znużeniem drobiną nadziei Kluczą w szczelinach wilgotnych skał Przed butnym najazdem Śmiechu twego I twoich siepaczy Warłamie
Głazy są twarde i głuche jak głazy Łaknącym odmówią azylu W paśmie przestrzeni ściganych osaczy Służbowym kirem szmer limuzyny Lub narowistość zgrzanych rumaków Posępnej straży w stali
Część 22 / 3
Zatem rodzice zdyszani snem Pnączem modlitwy maskują rozpacz – Skryci po szyję w płaszczu równiny Lecz ty Warłamie arko mściwości Spod ziemi dobyłeś żywych By martwych wrócić w jej bezmiary
II
Nie godzien jesteś ty stalinie Kropli lamentu nad pychą trumny – Usztywnioną całunem państwowego sztandaru Wiązaniem kwiatów orderów szarf Żałobną mową i mową orkiestry Bo rozpacz Została u wrót więzienia
Trwożne pospólstwo o ciemnym świtaniu – W rzędach zgaszonych czernią chust Rzędy niewieścich nieruchomych głów A pod chustami wychudłe oblicza Cera spopielona troską Oczy zranione piołunem doświadczeń – Kobiety stoją przed żelazną bramą Kobiety warują przed żelazną bramą Kobiety czekają miłosierdzia Dla synów braci mężów i ojców
W czym ci uchybił mój ojciec Warłamie Żeś mu przesłonił lochem świat? – Promieniał godnością starego chramu Pięknem eposu Rustawelego
Lazuru spojrzenia którego zadumę Wraz z matką czciłyśmy najbardziej Nie mącił migotliwy fałsz Ojciec się schylał nad losem poniżonych Od zagłady chronił biel świątyni – Kamień węgielny dziejowych kolein
Część 33 / 3
A tyś go uwięził
W tłoku przy malowanej żółcią bramie Trzymałam się spódnicy matki Jakaś kobieta z dzieckiem na ręku – rozchwiana histerią – Do więziennego wizjera przepycha błaganie W szlochu pożąda spotkania z najdroższym Ale w okienku przepisowa twarz: - Zesłany bez prawa korespondencji - Po co kłamiecie?! Lepiej powiedzieć że nie żyje! Milczenie Odeszła
Potem i matkę i mnie I inne kobiety Od więzienia odepchnęła rutyna maksymy: - Zesłany bez prawa korespondencji –
III
Nie godzien jesteś ty hitlerze Gromkiego żalu sztukatorów słowa Posyłanego w świat po twym zgonie Płaczliwym frazesem opuchniętych szpalt Albowiem urzędowy ból Obraża milczenie tych Którym zakazałeś dzielić się cierpieniem
Z dalekiej północy skostniałe na kamień W zapamiętaniu zesłańczym wydarte rubieżom Nadchodzą kłody