Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Polowanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To, że miała na imię Urszulka wcale nie było jej winą. Mimo, że wszystkim kojarzyło się jednoznacznie „Wielkieś mi uczyniła pustki…”itd., na pewno matka, która tak ją nazwała, nie wpadła na ten pomysł po lekturze poezji Kochanowskiego. Tren mógł jej się kojarzyć jedynie z jakimś czasopismem poświęconym sukienkom i temu „jak dać rozkosz mężczyźnie”. Po prostu w czasie ciąży matka z wypiekami na twarzy oglądała z zamiłowaniem serial, którego bohaterka nosiła imię Urszula. Filmowa Urszulka była piękna, bogata, otaczana tłumem wspaniałych i majętnych mężczyzn, z których każdy był gotów rzucić jej świat do stóp. W taki oto sposób nasza Urszulka została Urszulką. Mieszka teraz w mieście i choć nie ma o tym pojęcia o rodowodzie swojego imienia, jak każda przeciętna kobieta usiłuje być piękna i bogata. W dzisiejszych czasach jedno powinno pociągać za sobą drugie, ale nie zawsze tak się dzieje. Co prawda parę dni temu, podczas wieczoru spędzonego w pubie, od kilku odważniejszych panów usłyszała komplementy na temat swojej urody a kilkunastu bardziej nieśmiałych zjadało ją wzrokiem, ale niczym to nie zaowocowało. Nikt nie zadzwonił, choć wziął numer telefonu, w poczcie elektronicznej żadnych nowych wiadomości… a w dodatku znów wróciła sama do domu… Nie pomogły zalotne uśmiechy, wężowe przegięcia ciała i włosy oblane perfumami. Totalna klęska. Ale to nic. Teraz Urszulka stoi na przystanku, kuląc się w kusym płaszczyku, przestępuje z nogi na nogę i czeka na autobus. Wyjmuje z torebki lusterko i sprawdza, czy nie rozmazał jej się tusz . Nie rozmazał się. Dobrze –myśli, ale będzie musiała kupić większe lusterko, bo w tym małym nie może dostrzec, czy starannie i z poświęceniem układane loki jeszcze się nie rozpadły. Dopiero początek września a pogoda jak w listopadzie.; zimno, ponuro i w dodatku wieje wiatr. -Po jaką cholerę chodziłam przez trzy godziny w wałkach na głowie? Ta wichura zrujnuje mi życie. –złorzeczy w myślach. Zrezygnowana wzdycha i wyjmuje z torebki papierosa. Z trudem udaje się jej go odpalić, bo ogień ciągle gaśnie. Zaciąga się tylko parę razy, bo właśnie podjeżdża autobus. Szybko do niego wsiada i od razu przegląda się w drugim, ważniejszym dla niej lusterku- w spojrzeniach mężczyzn wracających 515 z huty do domu. Spod oka zerka, czy ich głowy umęczone całym dniem pracy i piwem z kumplami po fajrancie podniosą się na jej widok a przekrwione oczy zaczerwienią się jeszcze mocniej pożądaniem. Linia 515 to przecież czerwony autobus, linia przyspieszonego pulsu i ciężaru w podbrzuszu… Test wypadł w miarę pomyślnie. Co prawda tylko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Polowanie — czytnik · opowiadania