Przygoda · 3 min czytania
Pomóż sobie - pomóż innym
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wolontariat. Większość kojarzy go jedynie z bezpłatnym pomaganiem innym ludziom. A to nie jest do końca prawda. Rzekłabym nawet, że to stwierdzenie jest stekiem bzdur i nic więcej. Miałam 18 lat. Przed sobą maturę, perspektywę studiów, pracy, no a co za tym idzie oczywiście – lepszego życia. W tym zgiełku pogoni za sukcesem widziałam tylko siebie, a tak bardzo brakowało mi drugiego człowieka, bezinteresownej pomocy. Przez przypadek, już nawet nie pamiętam skąd, usłyszałam, że w naszym mieście funkcjonuje CARITAS zajmujący się dziećmi niepełnosprawnymi. Wcześniej już miałam do czynienia z takimi ludźmi. Działając w różnych organizacjach przykościelnych chodziło się na zabawy, na których spotykaliśmy się. Pewnego dnia wybrałam się do CARITAS. Porozmawiałam z kierownikiem. Powiedziałam, że chcę zostać wolontariuszem. Udało się bez problemu. I tak zaczęłam swoją roczną przygodę. Chodziłam tam dwa razy w tygodniu. Czasami częściej jak pozwalał mi na to czas. Uczyłam się pomagać innym, cieszyć z cieszącymi oraz dzielić smutkami. Otrzymywałam za to ogromną zapłatę – miłość i radość z tego, że jestem. W tym okresie chodziłam prawie zawsze uśmiechnięta, radosna oraz potrafiłam cieszyć się nawet śpiewem ptaków. To był dla mnie cudowny czas. Studia jednak pokrzyżowały mi plany i musiałam zrezygnować. Tym bardziej, że godziny zajęć osób, z którymi byłam zmieniły się, a to nie pasowało mi już całkowicie.