Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Pomyłka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziała na kamieniu. Zapatrzona w dal, nieruchoma, skryta w drgającym cieniu niemal nagiego drzewa. Zbliżała się burza. Było niesamowicie cicho. Pola falowały w sobie tylko znanym rytmie. Powietrze miało dziwny kolor, jakby świat znajdował się w bursztynowej butelce. Rozbolała mnie głowa.

-Dobrze się pani czuje?- nawet nie spojrzała. Była ubrana elegancko, ale zupełnie nie na tą porę roku. Rajstopy i gruba spódnica, do tego żakiet wykończony futerkiem. Jasna blondynka z gładko zaczesanymi włosami. Makijaż, lekko rozmazany, ale nadal dodający jej blasku. Tylko kto dzisiaj tak się maluje? Wyglądała jak żywcem przeniesiona z lat 20, albo bardziej jak z mojego wyobrażenia o latach 20.

-Proszę pani-podeszłam bliżej, bo nie reagowała, złapałam ją za ramię, wtedy dopiero spojrzała na mnie. Zmarszczyła brwi, jakby starając się przypomnieć coś sobie. Podniosła dłoń do twarzy, i rozpłakała się. Rozejrzałam się bezradnie. Skąd się ona wzięła? Nie było widać śladów kół samochodu, ani nic takiego. Przyszła pieszo? W tych szpilkach nie doszła by nigdzie po tej piaszczystej drodze. Swoim zachowaniem przypominała mi psa przywiązanego do drzewa. Nadal milczała pochlipując cicho.

-Proszę iść ze mną-nie zaprotestowała, gdy pomogłam jej wstać, rozejrzałam się raz jeszcze, szukając torebki, czegokolwiek. Pusto. Dała się prowadzić jak dziecko, za rękę. Kulała i co chwile potykała się. Piaszczysta droga nie ułatwiała tego. Poruszałyśmy się w iście ślimaczym tempie, ale udało się uniknąć deszczu.

Akurat, gdy zamknęłam za nami drzwi, zaczęło strasznie wiać. Za oknem rozpętała się istna wichura. Dom drżał w posadach, trzeszczał i jęczał. W dodatku wyłączyli prąd. Miałam czas do zmierzchu, czyli zaledwie kilka godzin, aby wymyślić, co zrobić, inaczej będę musiała spędzić noc z tą dziwną kobietą. Przez chwilę poczułam rozdrażnienie i złość. Dlaczego mi zawsze przytrafiają się dziwne rzeczy? Dlaczego to ja musiałam na nią trafić? Nadal się nie odzywała. Siadła na pierwszym nadającym się do tego sprzęcie, czyli na skrzyni z butami w przedpokoju. Poczułam się nieswojo. Rozładowana komórka leżała na stole. Trudno i tak teraz nic nie zrobię, ani nikt mi nie pomoże. Trzeba przeczekać. Po raz pierwszy pożałowałam, że znalazłam się w tym miejscu.

Przyjechałam kilka miesięcy temu. Jak tylko stopniał śnieg. Dom po babci był idealnym miejscem do odpoczynku. Niestety życie tutaj było trudne. Najbliższe miasteczko opustoszało. Wszyscy zdolni do pracy wyemigrowali do miasta. Tu nie było przyszłości. W sumie czynny był tylko jeden sklep no i w kapliczce, co niedziele się odprawiało. W wakacje zawsze uzbierało się kilku turystów, no i parę staruszek, bo jakimś dziwnym trafem, oprócz księdza nie było w miasteczku, ani w okolicy żadnego mężczyzny. Ciężko się tu żyło. Spokojnie i cicho, ale ciężko. Miałam zamiar przeprowadzić się tu na dobre, ale dopiero za jakiś czas, jak uzbieram odpowiednią sumę pieniędzy. Na razie musiałam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%