Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

western · 4 min czytania

Popojedynek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{b}P O P O J E D Y N E K MINIAtura{/b}

Wychodzimy w samo południe. Drzwiczki saloonu chwilę wahają się między wnętrzem a zewnętrzem, żeby w końcu wybrać neutralność, dokładnie pośrodku. Słońce nieruchomieje w zenicie, nic nie rzuca cienia - doskonała świetlistość ulicy dodaje uroku całej scenie. Wokół jest pusto, tylko gdzieniegdzie rąbek twarzy trwożnie wygląda zza kawałka drewnianej okiennicy. Obydwaj czekaliśmy na ten dzień, nasz prywatny Armageddon. Ścigałeś mnie parę ładnych miesięcy, aż w końcu mój koń padł i ty dopadłeś mnie w tym zapomnianym przez Boga miasteczku, którego nazwy nawet nie warto wymieniać. Reprezentujesz prawo i porządek, wierzysz w sztywno obramowany, kwadratowy świat, alfabetycznie skatalogowane społeczeństwo, w gumową miłość z automatów, prognozę pogody i krachy na giełdach. Papieża Polaka, bilety z parkometrów, promocje w sklepach, nominał na banknotach i procesy sądowe. Ja wierzę w piruety metafor, w splotach włosów palce, trzydniowy zarost i {i}tango immortale{/i}. Głębokie spojrzenia, miłość od pierwszego oddechu, myśli typu cumulus, Wolność w skrzydłach. Akrobatyczne skoki w nieświadomość, chropowatość kory drzew i w sen na jawie. W doskonałą wertykalność horyzontu. Stajemy naprzeciw siebie, nasze oczy spotykają się, a dłonie trzęsą nerwowo. Z twoich ust sączy się jad, tłuste krople wytapiają miniaturowe kratery u twych stóp. Samotny wiatr przetacza ulicą kulę suchych krzaków i tumani kurz, po czym znika ze wstydem, jak nieproszony gość. Gdzieś skrzypi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Popojedynek — czytnik · opowiadania