Filozofia · 3 min czytania
porywy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
***
Hmmmm....myśli.....znów te same, w ilości i jakości paczki szpilek.
Spojrzenie pokłute niepewnością początku i końca, zmartwiałe rzeczywistością bez dna. Podskórny motyw rzeki (ściekowej). Zabawa w demiurga i własnego kata. Oprawione w szarą skórę powieki, szeleszczą na wietrze. Kołyszą się w takt hymnu niemych bogów. Kolejny dzień wybrzmiewa odgłosem cichego upadku. Brak widowni, a oklaski i uśmiechy chłoszczą po zawstydzonej twarzy. Nabrzmiałe krwią usta szepczą (kolejną) modlitwę na znak układności. Dłonie znów mogą wznieść się do niebios w podzięce. A potem walić pięścią w następny mur... I następny...
***
Część 22 / 2
Jęk... tuż obok. Gdzieś w okolicy (swych) ust. Jak błyskawica pojawia się świadomość własnej śmiertelności. A po chwili już nie ma nic. Tam, gdzie pojawia się pustka nicości, zanika każdy szczegół. Samo doznanie tego stanu oznacza moc indywidualnego trwania. Pociecha istnienia w więzieniu niebytu. A jednak pociecha... (?)
***
Żółty kwiat przepływa opadającymi płatkami między krwawiącymi palcami. Barwy życia i śmierci łączą się