Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

porządkowy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Było dobrze po północy, gdy Paweł kończył pracę. W pustawym gabinecie dyrektorki sporządzał inwentaryzację Ośrodka Kultury. Przetarł zmęczone oczy. Podszedł do okna. Odpoczywał delektując się ogarniającym go chłodem nocy. Spojrzał w dół. Od strony posterunku policji nadchodziła sylwetka człowieka. Zatrzymała się tuż pod wychyloną za parapet głową pracownika. Obejrzała się nerwowo w prawo i lewo. Nikogo. Szybkie, energiczne ruchy staruszka w kilka sekund uporały się z wiszącymi na ścianie Ośrodka plakatami. "Więc to ty!" - pomyślał Paweł. Szybki bieg w dół po schodach. Drzwi. Zamknięte. Gdzie klucze?! Zostały na górze. Kilka walnięć w platykową szybę i tajemniczy niszczyciel plakatów zwiewał gdzie pieprz rośnie. Paweł pokiwał smutno głową. Trzeci raz będzie trzeba drukować afisze...

***

O szóstej rano przyszli do parku pracownicy, ktorzy musieli posadzić tu i ówdzie nieco drzewek, zebrać walające się wokoło gałęzie i ogólnie zadbać o teren. Niezbyt chętnie brali się do roboty, gdyż tak nakazywał obyczaj. Gdy skończył im się zasób najnowszych kawałów o blondynkach, Józek postanowił pozbyć się z organizmu płynów i oddalił się w kierunku krzaków. Wyszedł z nich trzymając pod pachą staruszka. Widok był o tyle dziwny, że trzymany mężczyzna miał spuszczone spodnie, w ręku trzymał inwalidzką kulę, a z jego oczu biła wściekłość. - Patrzcie, kurwa, co on tam narobił! - pokazał Józek za krzaki w kierunku chodnika. Na środku chodnika prezentowała się zwyczajna kupa. Kupa była duża, brązowa i śmierdziała. Najdziwniejsze, że była ludzka. Tłum wściekłych przedstawicieli klasy robotniczej z dzikim wrzaskiem wrócił do starca, który właśnie kończył zapinać spodnie. - To my…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%