Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 4 min czytania

Poszukiwana

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pragnę ją odnaleźć. Wstaję i zasypiam z tą myślą każdego dnia. Nie próżnuję, wciąż szukam. Rozglądam się wszędzie: na ulicach, na przejściach dla pieszych, w supermarketach, w autobusach, tramwajach. Nie tracę okazji w poczekalni u dentysty ani w czasie mszy w pobliskich kościołach. Jestem czujna w każdej minucie i sytuacji. Przez to pragnienie odkryłam miejsca i ludzi, z którymi wcześniej nie miałam żadnej styczności. Byłam na spotkaniu ornitologów, giełdzie staroci, festiwalu zupy, wyprzedaży w sklepie z luksusowymi torebkami, wystawie poświęconej historii jedwabiu, a nawet na manifestacji mniejszości seksualnych. Mogła tam być, nie warto więc było ryzykować, że się z nią minę. Nie nadałam jej imienia. Ona. Tak nazywa się w mych myślach i wyobrażeniach. Szukam, rozglądam się, usiłuję przewidzieć jej ruchy i działania. Chęć ukończenia tych poszukiwań stała się moją obsesją. Dziś już kilkakrotnie wydawało mi się, że ją widzę.

Początkowo była długowłosą blondynką o figurze modelki. Poruszała się jak po wybiegu – powoli i zmysłowo. Na jej widok naczynie mego serca zalał zielony strumień zazdrości. Zapytana o godzinę, spojrzała na mnie spod długich, starannie wymalowanych rzęs i odpowiedziała obojętnym, lekko zachrypniętym głosem. Szybko odwróciła swą piękną, podkreśloną kosmetykami twarz i odeszła lekko kręcąc biodrami. Odprowadziłam ją wzrokiem do drzwi pobliskiej perfumerii. Nie tylko ja, zrobił to każdy mężczyzna, któremu dane było znaleźć się na trasie jej nagłośnionej stukotem obcasów wędrówki przez miasto.

Potem zwróciła na siebie moją uwagę wesołym śmiechem. Rozsiewała go na całej ulicy, jak dmuchawiec pozwalający wiatrowi rozdmuchiwać swój puszek. Każdy spoglądał na nią z sympatią, jakby…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%