Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

western · 9 min czytania

Poszukiwani cz. 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mieszkańcy Aqua Chiquita Negra byli notorycznie nękani przez gang zepsutego rodzeństwa Donny i Jamesa Olsenów. Wszelkie wyprawy poza miasto zawsze wiązały się z ryzykiem. Chociaż najbezpieczniej podróżowało się za dnia, nie można było mieć całkowitej pewności, że za najbliższym wzniesieniem nie napotka się wozu Olsenów, który zwiastował rychłe rozstanie nieszczęsnego podróżnika z jego dorobkiem, czy nawet życiem. Napady na konwoje rzemieślników i handlarzy stały się nieodłączną częścią tych stron, przez co miasto rzadko gościło przyjezdnych. Stróżowie prawa byli bezsilni wobec rozbójników. Nie było mowy o pomocy z zewnątrz. Najbliższym miejscem, z którego należałoby spodziewać się posiłków, leżało ponad sto mil na zachód od miasta, a wiadome było, że i tam działała zorganizowana szajka rabusiów. Jednak wraz z nadejściem dzisiejszego dnia, życie obywateli Aqua Chiquita Negra miało przybrać nowy, nieoczekiwany kierunek.

Dochodziło południe, kiedy do miasta ospale zbliżał się wóz bandy Olsenów. Pierwsze zauważyły go dzieci kupca Hermesa Carrillo Salcido i od razu zaalarmowały swego ojca. Ten, spodziewając się, że to tylko głupi żart, niechętnie wychylił się ze sklepu na zalane palącym słońcem ulice, by zadośćuczynić prośbom rozwydrzonej dzieciarni. Stał przez chwilę w milczeniu wytężając wzrok w kierunku ciemnej plamki na bladym horyzoncie. W momencie, gdy rozpoznał ów pojazd, który raz już w życiu miał nieprzyjemność oglądać z bliska, z przerażeniem pognał do kwatery szeryfa krzycząc na całe gardło:

- Wóz Olsenów! Jadą na nas! Ludzie!

Kiedy tak gonił drąc się wniebogłosy, z domostw i sklepów wychodzili zaskoczeni mieszkańcy patrząc na Hermesa z lekkim niedowierzaniem. Powóz Olsenów nigdy nie był widziany tak blisko miasta, stąd nikt z początku nie potraktował poważnie alarmu przerażonego kupca. Dopiero świadectwo kolejnych obywateli, którzy pokwapili się wyjść na ulicę, by osobiście zbadać sytuację, doprowadziło do prawdziwego poruszenia w Aqua Chiquita Negra. Zastępca szeryfa Michael Garcia wybiegł z posterunku zanim jeszcze handlarz Salcido zdążył do niego dobiec.

- Kto ich wypatrzył? - zapytał stróż prawa.

- Moje dzieciaki. Tylko go zobaczyły, to od razu do was przybiegłem! - wydusił z siebie zasapany sklepikarz.

Garcia nie odrywał wzroku od zbliżającego się pojazdu. Bezpośredni atak na miasto wydał mu się przynajmniej podejrzany. Olsenowie nigdy nie zapuściliby się tak blisko bez dodatkowych jeźdźców. A skoro nikt nie jechał przy wozie, musieli go wykorzystać jedynie do odwrócenia uwagi.

- Ma pan bystre dzieci, panie Salcido. - odezwał się zastępca szeryfa. - Niech wejdą na dach gospody i wypatrują jeźdźców. Olsenowie oszaleli, albo szykują atak z innej strony.

Hermes przytaknął i pognał z powrotem w stronę swojego sklepu. Michael Garcia kazał wszystkim mieszkańcom zdolnym do walki dobyć rynsztunku i przygotować się do ataku. Każdy był w większym lub mniejszym stopniu zaznajomiony z bronią palną, ale wśród obywateli Aqua Chiquita Negra, prócz Garcii i kilku jego pomocników, nie było prawdziwych rewolwerowców. Rozstawieni wzdłuż ulicy, pochowani za budynkami, witrynami sklepowymi i wozami handlarze i mali przedsiębiorcy czekali w napięciu na nadchodzący pojedynek. Garcia wraz ze swoimi ludźmi przetoczyli kilka beczek na środek ulicy i schowali się za nimi. Dzieci Hermesa Carillo Salcido bacznie rozglądały się z dachu gospody wypatrując najeźdźcy.

Wóz zaprzęgnięty był w dwa muły i wlekł się od niechcenia. W miarę zmniejszenia odległości między nim a mieszkańcami, dało się już przyjrzeć sylwetce woźnicy. Nikt nie przyznał tego otwarcie, ale każdy z miejscowych nabrał wielu wątpliwości, czy aby rzeczywiście mają do czynienia z członkami gangu Olsenów, toteż wstrzymano się z pociągnięciem za spusty. Pojazd z pewnością należał do rabusiów, ale postać na nim siedząca wyglądała szczególnie nietypowo. Był to mężczyzna w eleganckim, piaskowym płaszczu, gdzieniegdzie poplamionym błotem i krwią. Jego twarz zdobiła jasna, skrupulatnie przystrzyżona…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%