Wróć do katalogu

Poszukiwani cz. 2

Western, historia dwóch bohaterów, którzy szukają kogoś w swoim życiu. Kilkuczęściowe ćwiczenie literackie.

Soldierski, opublikowano , 9 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mieszkańcy Aqua Chiquita Negra byli notorycznie nękani przez gang zepsutego rodzeństwa Donny i Jamesa Olsenów. Wszelkie wyprawy poza miasto zawsze wiązały się z ryzykiem. Chociaż najbezpieczniej podróżowało się za dnia, nie można było mieć całkowitej pewności, że za najbliższym wzniesieniem nie napotka się wozu Olsenów, który zwiastował rychłe rozstanie nieszczęsnego podróżnika z jego dorobkiem, czy nawet życiem. Napady na konwoje rzemieślników i handlarzy stały się nieodłączną częścią tych stron, przez co miasto rzadko gościło przyjezdnych. Stróżowie prawa byli bezsilni wobec rozbójników. Nie było mowy o pomocy z zewnątrz. Najbliższym miejscem, z którego należałoby spodziewać się posiłków, leżało ponad sto mil na zachód od miasta, a wiadome było, że i tam działała zorganizowana szajka rabusiów. Jednak wraz z nadejściem dzisiejszego dnia, życie obywateli Aqua Chiquita Negra miało przybrać nowy, nieoczekiwany kierunek.

Dochodziło południe, kiedy do miasta ospale zbliżał się wóz bandy Olsenów. Pierwsze zauważyły go dzieci kupca Hermesa Carrillo Salcido i od razu zaalarmowały swego ojca. Ten, spodziewając się, że to tylko głupi żart, niechętnie wychylił się ze sklepu na zalane palącym słońcem ulice, by zadośćuczynić prośbom rozwydrzonej dzieciarni. Stał przez chwilę w milczeniu wytężając wzrok w kierunku ciemnej plamki na bladym horyzoncie. W momencie, gdy rozpoznał ów pojazd, który raz już w życiu miał nieprzyjemność oglądać z bliska, z przerażeniem pognał do kwatery szeryfa krzycząc na całe gardło:

- Wóz Olsenów! Jadą na nas! Ludzie!

Kiedy tak gonił drąc się wniebogłosy, z domostw i sklepów wychodzili zaskoczeni mieszkańcy patrząc na Hermesa z lekkim niedowierzaniem. Powóz Olsenów nigdy nie był widziany tak blisko miasta, stąd nikt z początku nie potraktował poważnie alarmu przerażonego kupca. Dopiero świadectwo kolejnych obywateli, którzy pokwapili się wyjść na ulicę, by osobiście zbadać sytuację, doprowadziło do prawdziwego poruszenia w Aqua Chiquita Negra. Zastępca szeryfa Michael Garcia wybiegł z posterunku zanim jeszcze handlarz Salcido zdążył do niego dobiec.

- Kto ich wypatrzył? - zapytał stróż prawa.

- Moje dzieciaki. Tylko go zobaczyły, to od razu do was przybiegłem! - wydusił z siebie zasapany sklepikarz.

Garcia nie odrywał wzroku od zbliżającego się pojazdu. Bezpośredni atak na miasto wydał mu się przynajmniej podejrzany. Olsenowie nigdy nie zapuściliby się tak blisko bez dodatkowych jeźdźców. A skoro nikt nie jechał przy wozie, musieli go wykorzystać jedynie do odwrócenia uwagi.

- Ma pan bystre dzieci, panie Salcido. - odezwał się zastępca szeryfa. - Niech wejdą na dach gospody i wypatrują jeźdźców. Olsenowie oszaleli, albo szykują atak z innej strony.

Hermes przytaknął i pognał z powrotem w stronę swojego sklepu. Michael Garcia kazał wszystkim mieszkańcom zdolnym do walki dobyć rynsztunku i przygotować się do ataku. Każdy był w większym lub mniejszym stopniu zaznajomiony z bronią palną, ale wśród obywateli Aqua Chiquita Negra, prócz Garcii i kilku jego pomocników, nie było prawdziwych rewolwerowców. Rozstawieni wzdłuż ulicy, pochowani za budynkami, witrynami sklepowymi i wozami handlarze i mali przedsiębiorcy czekali w napięciu na nadchodzący pojedynek. Garcia wraz ze swoimi ludźmi przetoczyli kilka beczek na środek ulicy i schowali się za nimi. Dzieci Hermesa Carillo Salcido bacznie rozglądały się z dachu gospody wypatrując najeźdźcy.

Wóz zaprzęgnięty był w dwa muły i wlekł się od niechcenia. W miarę zmniejszenia odległości między nim a mieszkańcami, dało się już przyjrzeć sylwetce woźnicy. Nikt nie przyznał tego otwarcie, ale każdy z miejscowych nabrał wielu wątpliwości, czy aby rzeczywiście mają do czynienia z członkami gangu Olsenów, toteż wstrzymano się z pociągnięciem za spusty. Pojazd z pewnością należał do rabusiów, ale postać na nim siedząca wyglądała szczególnie nietypowo. Był to mężczyzna w eleganckim, piaskowym płaszczu, gdzieniegdzie poplamionym błotem i krwią. Jego twarz zdobiła jasna, skrupulatnie przystrzyżona…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych