Aktualności · 4 min czytania
Pouranowy obszar idzie w zapomnienie - Ostatni świ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pouranowy obszar idzie w zapomnienie - Ostatni świadkowie
STRONIE ŚLĄSKIE. Już mało kto pamięta, że w południowej części ziemi kłodzkiej wydobywano uran. W zapomnienie poszedł fakt, że wiele osób zmarło z powodu choroby popromiennej. Natomiast ci, którzy mieli z tym związek i jeszcze żyją, po prostu są zapomniani...
Przez długie lata w rejonie Stronia Śląskiego setki osób pracowało w kopalniach uranu. Drążyły podziemne tunele w poszukiwaniu promieniotwórczego pierwiastka. Niemało z nich przypłaciło to życiem. Zapomniano zaś o tych, którzy są wśród nas. Do tej pory nie dostali żadnych odszkodowań, ani rekompensat. Nie poprawiły się też w żaden sposób ich warunki bytowe. - Większość górników ze sztolni w Potoczku umarło na raka. Ja jeszcze trwam. Nie wiem czy ktoś, oprócz mnie, pozostał - mówi Mieczysław Smoleń z Boboszowa. - W kopalni uranu pracowałem dwa lata. Tam, w wyniku wypadku, straciłem wzrok i palca. Koledzy wyprowadzili mnie ze sztolni. Gdyby nie pewna zakonnica dziś nie miałbym dłoni, lekarze doprowadzili do martwicy. Czy dostałem odszkodowanie? Nie. Okazało się, że mi się nie należy, bo byłem ochotnikiem. A jaka to różnica? Za co miałem żyć? Otworzyli kopalnię to się zgłosiłem. Nikt nie mówił, że to uran i czym grozi praca przy nim. Dzisiaj nie mogę nic przeczytać, ani napisać. Mam zaświadczenie, że tam pracowałem, ale to do niczego mi się nie wlicza, nic z tego nie mam, tylko stracone zdrowie. A przecież płaciłem składki ZUS-u. Pierwszą grupę renty otrzymałem dopiero w sierpniu br., okazało się, że powinienem ją mieć już od szesnastu lat!
Warunki w kopalniach były skrajnie niebezpieczne. Robotnicy do wyrobisk dostawali się za pomocą kotła przyczepionego do lin. Opuszczano ich do ponad stumetrowego szybu. Za pomocą tego samego kotła wydobywano promieniotwórczy urobek. Jeden taki kurs na powierzchnię o mało nie skończył się dla p. Mieczysława śmiercią. Błąd operatora spowodował, że "dźwig" z pracownikami zaczął spadać w czeluść. Na…