Pouranowy obszar idzie w zapomnienie - Ostatni świ
reportaż pisany o kopalni uranu w woj. dolnośląskim
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pouranowy obszar idzie w zapomnienie - Ostatni świadkowie
STRONIE ŚLĄSKIE. Już mało kto pamięta, że w południowej części ziemi kłodzkiej wydobywano uran. W zapomnienie poszedł fakt, że wiele osób zmarło z powodu choroby popromiennej. Natomiast ci, którzy mieli z tym związek i jeszcze żyją, po prostu są zapomniani...
Przez długie lata w rejonie Stronia Śląskiego setki osób pracowało w kopalniach uranu. Drążyły podziemne tunele w poszukiwaniu promieniotwórczego pierwiastka. Niemało z nich przypłaciło to życiem. Zapomniano zaś o tych, którzy są wśród nas. Do tej pory nie dostali żadnych odszkodowań, ani rekompensat. Nie poprawiły się też w żaden sposób ich warunki bytowe. - Większość górników ze sztolni w Potoczku umarło na raka. Ja jeszcze trwam. Nie wiem czy ktoś, oprócz mnie, pozostał - mówi Mieczysław Smoleń z Boboszowa. - W kopalni uranu pracowałem dwa lata. Tam, w wyniku wypadku, straciłem wzrok i palca. Koledzy wyprowadzili mnie ze sztolni. Gdyby nie pewna zakonnica dziś nie miałbym dłoni, lekarze doprowadzili do martwicy. Czy dostałem odszkodowanie? Nie. Okazało się, że mi się nie należy, bo byłem ochotnikiem. A jaka to różnica? Za co miałem żyć? Otworzyli kopalnię to się zgłosiłem. Nikt nie mówił, że to uran i czym grozi praca przy nim. Dzisiaj nie mogę nic przeczytać, ani napisać. Mam zaświadczenie, że tam pracowałem, ale to do niczego mi się nie wlicza, nic z tego nie mam, tylko stracone zdrowie. A przecież płaciłem składki ZUS-u. Pierwszą grupę renty otrzymałem dopiero w sierpniu br., okazało się, że powinienem ją mieć już od szesnastu lat!
Warunki w kopalniach były skrajnie niebezpieczne. Robotnicy do wyrobisk dostawali się za pomocą kotła przyczepionego do lin. Opuszczano ich do ponad stumetrowego szybu. Za pomocą tego samego kotła wydobywano promieniotwórczy urobek. Jeden taki kurs na powierzchnię o mało nie skończył się dla p. Mieczysława śmiercią. Błąd operatora spowodował, że "dźwig" z pracownikami zaczął spadać w czeluść. Na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Radunia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…