Historia · 5 min czytania
Powojenne zapiski
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przede mną roztaczał się znajomy, listopadowy, aczkolwiek ciepły krajobraz. Zalana zachodzącym Słońcem łąka miała już charakterystyczny złotozielony odcień, jak zawsze. W oddali majaczyła się brzozowa ściana złożona z różnokolorowych liści, skąpane w ostatnim blasku dnia. Rozmaite jak ludzie, jasne- jakby lepsze, czystsze i niewinne, ciemne, nawet brązowe- mroczne jak dusze złych ludzi, zasuszone, jakby wyrwały się prosto z piekła. Dlaczego moje myśli znów zmierzaja tym samym torem, widzę ich tu, odzianych w pasiaste, brudne i workowate łachmany, jak pracują ponad swoje siły. Przenoszą drewno, rąbią je, nad nimi stoją oni, w czarnych, smolistych mundurach oprawcy- brunatne liście to przy nich igraszka. Prawie słyszę jego głos, który odciąga mnie od tego. Przenosi znów w inny, spokojny świat, zabezpiecza i ochrania dając życie. Jednak chłodny, wilgotny wiatr muskający mój policzek, przypomina mi, że tego już nie ma. Nie ma tych ludzi, ludzi z mojego życia. Została tylko pustka i próba budowania swojego życia na nowo. Chwilami wydaje mi się to absurdalne, nigdy nie myślałam o tym co będzie „po”. Chyba nie wielu wierzyło, że „po” nastanie kiedykolwiek, oderwanie się od dotychczasowej egzystencji, było takie nieoczekiwane. A teraz? Po ponad 2 latach znów tu jestem, ale jakże to jest inne… Aż wydaje się snem. Całe życie gdzieś uciekło, wszystko mi zabrano, czego nie budowałam, to bezpowrotnie traciłam i zaczynałam wątpić w sens swych wysiłków. -Będzie się ściemniać- westchnął Staś kierując się do auta stojącego na uboczu sporo oddalonej od nas szosy. Niechętnie oderwałam się od swoich myśli, które przypadkiem zawędrowały za daleko, za idącą postacią. Staś bardzo się zmienił, a ja wciąż widziałam nas takich, jakimi się poznaliśmy. Z każdym razem, gdy nie widziałam jego twarzy zaskakiwała mnie jego postura, głos, sposób poruszania się. Wiele rzeczy zapamiętuję takimi, jakie widziałam je pierwszy raz… Mój przyjaciel dobrze wpasowywał się w ten schemat, teraz zupełnie różnił się od moich wyobrażeń. Sporo wyższy, ubrany w dobrze skrojony…