Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 3 min czytania

Powrót

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Błysk. Grzmot. Błysk. Grzmot. Błysk i grzmot. W krótkich odstępach czasu. Po dłuższym czasie wydaje się to monotonne. Jak piosenka śpiewana dzieciom co wieczór przez matkę na dobranoc. Już sama melodia usypia; niepotrzebne są słowa.

Nie boję się burzy. Nie należę do ludzi, co boją się myszy, warczącego psa, nie mdleję na widok krwi, a co tu mówić o kilku błyskach i grzmotach, które nie stanowią dla mnie żadnego realnego zagrożenia.

Uwielbiam patrzeć na wyładowania atmosferyczne - piorun i grzmot. Muzyka dla moich uszu. Leżę w łóżku, przytulony do Twoich pleców, i patrzę ponad Twoim ramieniem w okno, na zalany świat. Czasem wstaję, podchodzę do okna, wychodzę na balkon i po prostu stoję. Moknę. Wdycham zapach deszczu. Deszczu z poręczy balkonu, deszczu z mojej nagiej skóry. Wciągam przez nos wilgoć powietrza i ziemi. Lubię ten stan. Czuję, jakbym przeżywał wewnętrzne oczyszczenie. Katharsis. Deszcz zmywa ze mnie napięcie, którego Tobie nie udaje się wypędzić z mojego ciała; zmywa ze mnie strach przed nieznanym, strach przed porażką; zmywa ze mnie pogardę dla świata, a właśnie w czasie burzy świat wydaje się czysty, niewinny, jakby na nowo się odradzał.

Widzę ludzi spieszących w czasie ulewy do domu. Patrzę na nich z wysokości mojego balkonu, i czuję się jak władca absolutny. Patrząc na nich myślę sobie, że mam władzę nad deszczem, że z mojej woli może mnie obmywać, że może po mnie spływać, że nie uciekam i nie chowam się przed nim; oni tylko biegną do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%