Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Pożeracz dusz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obudziłem się w środku nocy, bez żadnego powodu, trochę to dziwne, nigdy tak nie było, nie zastanawiałem się jednak nad tym, sięgnąłem pod łóżko, wyjąłem moją torbę, z krzesła stojącego obok wziąłem skórzaną kurtkę, założyłem glany, z torby wyjąłem mój skarb - pistolet plazmowy, kupiony jeszcze przed Dniem Sądu, zbierałem na niego bardzo długo, aż w końcu udało mi się go kupić, następnego dnia z technicznego punktu widzenia świat przestał istnieć, schowałem broń do wewnętrznej kieszeni kurtki. Czas się zbierać. Wyszedłem z pokoju, spojrzałem na wiszący w ciemnym korytarzu zegar, 3:33, lepiej nikogo nie budzić, skorzystałem z okazji i wyszedłem przez dziurę w ścianie, po co mam płacić? za ten... hotel... Wyszedłem na pustą ulice, jakieś śmieci niesione przez wiatr przeleciały obok mnie, nie zauważyłem co to było, zapewne nic ciekawego. Skierowałem się w stronę centrum, musze sobie skołować jakiś wóz... Puste ulice, ludzie boją się wychodzić w nocy, to pewnie przez te plotki o obcych, w dzień ukrywają się w kanałach, w nocy wychodzą polować, wyjąłem broń, lepiej nie ryzykować. Przed jednym z budynków ujrzałem transporter Sprzątaczy - sprzątacze, dobre sobie... zabójcy popierani przez władze, pewnie kogoś zabierają do jednego z tych obozów, gdzie... no właśnie co? nikt nie wie co się tam dzieje. Obok wozu stoi dwóch uzbrojonych w M16 zbirów, nie bójmy się nazwać ich po imieniu. Skryłem się w mroku po drugiej stronie ulicy. Widziałem jak wyprowadzali tą rodzinę, dzieci płakały, mężczyzna tulił kobietę, która ledwie mogła iść, dwóch idących za nimi oprychów poganiało ich kopniakami. Dlaczego nic nie mogę zrobić? Za dużo ich, gdyby było tylko dwóch, ale nie czterech... nie czterech... Jedno z dzieci zaczęło uciekać, dziewczynka, biegła w moim kierunku, widziałem przerażenie na jej twarzy, żołnierz uniósł karabin... biegnij, biegnij szybciej - pomyślałem ale biegła zbyt wolno, kule rozerwały jej ciało, straszny widok, upadła na ziemię, martwa. Jej matka zemdlała, to co zrobiłem było głupie, ale wtedy o tym nie myślałem. Szybko wycelowałem z zabójcę, wiedziałem, że trafie, zawsze byłem w tym dobry, dosłownie się rozpuścił, ale tak działała ta broń, szybko wycelowałem w tego obok, stojącego twarzą do mnie i zanim zdążył unieść karabin również stał się kałuża mazi spływającą ze schodów. Pozostali dwaj stali nieruchomo, zupełnie jakby zamienili się w kamień. Jeden upuścił broń i zaczął uciekać, teraz zadziałał ojciec dziewczynki, chwycił karabin i pomimo długiej serii zdołał tylko zranić go w nogę,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pożeracz dusz — czytnik · opowiadania