Biografia · 5 min czytania
Pozostawiony sam sobie...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pozostawiony sam sobie czekam aż się wypalę... Ta iskierka, która niegdyś znaczyła wiele, rozświetlała mi drogę, którą podążałem, dziś jakoby traci swój charakter i zamiast pomóc wypala mnie od środka. Płomyk przeradza się w ogień, który parzy nie do wytrzymania. Niema nikogo kto by mógł zagasić go i zasadził ziarnko nadziei gdzieś na dnie mego serca, albo raczej tego co po nim zostało. Stertę nie nadającego się do prawidłowego funkcjonowania, zmiażdżonego przez zaistniałoś wielu intrygujących sytuacji, kawałka bezużytecznego organu. Organu, którego pragnąłbym nie mieć, bo przecież przez niego są te wszystkie problemy. Niby bez niego żyć nie można, lecz ja i z nim nie potrafię. Skazany na brak wyboru muszę się godzić na takie traktowanie. Choć, kto powiedział, że brak? W świecie gdzie ludzie pogrążeni w swych problemach, biegną do celu deptując po drodze słabszych, pędzą z prędkością światła, aż wreszcie dobiegają do wyznaczonego celu i właśnie wtedy zauważają, że ten pośpiech i poświęcenie dla całej sytuacji było mniej znaczące od osiągnięć, zauważam także ludzi, którzy już dawno zobaczyli świat z innej perspektywy. Z perspektywy, która i moje oczy właśnie dosięga. Ponury i szary obraz stanął mi przed oczami. To nie apokalipsa, to szara rzeczywistość, którą dostrzeże każdy, kto realnie patrzy na świat odrzucając zaślepiające szczęście będące chwilową nieświadomością przyszłości, która potraktowała mnie w bardzo brutalny sposób zniżając do poziomu, z którego nawet mrówka wydaje się być ogromna. Odebrała mi nadzieję na lepsze jutro, wprowadziła w sytuacje bez wyjścia, z której wszystkie drogi prowadzą do jednego celu - zguby. To nie jest rozpaczliwy krzyk nastolatka, a wołanie o pomstę do nieba o łagodniejsze traktowanie lub w przeciwnym razie spotkanie w niedługim czasie tam, u góry. Nie chcą mnie słuchać, nie słyszą mego rozpaczliwego jęku, szukam pomocy lecz obojętność świata i zapatrzenie w swoje problemy jest tak ogromna ze pozostaje nie zauważony. Z jednej strony mogę robić co chcę, przecież nikt mnie nie zauważa, a z drugiej to nie chcę już