Romans · 4 min czytania
prawdziwa miłość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłem bardzo załamany z powodu moich niefortunnych związków. Nie miałem już siły, by normalnie funkcjonować w życiu zawodowym. Postanowiłem więc pojechać nad morze, zregenerować się, nabrać chęci do działania. Osiągnąłem jednak odwrotny skutek. Nad morzem był istny tłum ludzi. Wiadomo, środek sezonu. Musiałem oglądać zakochane pary spacerujące po plaży. Trzymali się za ręce, przytulali, szeptali sobie czułe, pełne ciepła i zrozumienia słowa. Zazdrościłem im. Cholernie brakowało mi bliskiej osoby. Owszem, nad morzem było też wiele ładnych, wolnych, czekających na okazję panienek. Załamany facet, taki jak ja, nie szuka jednak łatwej miłości. W życiu zdarzają się jednak różne, nieprzewidziane sytuacje. O tym właśnie chciałem opowiedzieć. Było to tak: Załamałem się totalnie, nie miałem chęci na nic, a widok przytulających się par doprowadzał mnie do granic ludzkiej wytrzymałości. Tak bardzo chciałbym być na ich miejscu! Niestety, wszystkie moje związki kończyły się fiaskiem. Bardzo mnie to bolało, gdyż jestem uczuciowym, ciepłym facetem. Starałem się ze wszystkich sił stworzyć dobry, szczęśliwy związek. Na nic... Nie chciało mi się chodzić po barach i rozglądać się za kobietami ani żadnymi znajomościami. Najlepiej czułem się w swoim towarzystwie. Nawet gdy całkiem niespodziewanie spotkałem znajomych z mojego miejsca zamieszkania, nie przyjąłem ich zaproszenia. Nie byłem w imprezowym nastroju. Przykro mi było oglądać zadowolonych, cieszących się wakacjami ludzi. Straciłem już nadzieję na to, że spotkam właściwą kobietę. Odrzuciłem wesołe towarzystwo. Wybrałem samotne spacery po nadmorskiej promenadzie. Chadzałem zwykle w takie miejsca, których ludzie nie odwiedzali wieczorową porą. Mogłem się więc nad sobą w samotności po użalać. Obwiniałem siebie o to, że wciąż jestem sam, że każdy mój związek kończy się bolesnym…