Rodzina · 7 min czytania
Prawdziwe uczucie ...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam na imię Zdzichu. Jestem mężem, a raczej ex-mężem Zdzisławy. Wychowuję naszą córkę Weronikę. Oboje bardzo przeżyliśmy rozpad naszej rodziny. Ja do tej pory nie mogę otrząsnąć się z tego faktu, że osoba, którą kochałem, którą szanowałem, która była w domu, który stworzyłem, która miała wszystko... -to wszystko zostawiła. Nie mogę, a raczej nie możemy z Weroniką pojąć, zrozumieć, że wolała obskurny bar, od nas– osób, które ją bardzo kochały... Jednak ja, w przeciwieństwie do niej patrzę na świat trzeźwo. Mimo, iż czasem dopada mnie słabość, to nie poddajemy się przeciwnościom losu i wspólnie z Weroniką dajemy sobie radę, najlepiej jak tylko umiemy. Wiem dobrze, że brakuje jej matki. Wiem, że nie zastąpię jej mamy, ale ta mała dziewczynka jest taka dzielna, że nie daje po sobie żadnych oznak tego, jak bardzo tęskni za mamusią. Weronika jest kochana. Każdego dnia widzę po niej, jak bardzo się stara, by nam obojgu było lżej. Wiem, że zawsze mogę na nią liczyć i że ona mnie nie zawiedzie. Wiem dobrze, że z dziećmi w jej wieku są problemy i to spore nawet nie raz. Dużo jej koleżanek to „przekory”, gdyż robią rodzicom na przekór, ale Weronika nie jest taka. Wie dobrze, że jesteśmy we dwójkę, że ja ciężko pracuję cały dzień. A gdy wracam do domu zmęczony po pracy to jest mi naprawdę trudno wszystkiego dopilnować. Wie również bardzo dobrze, że nam obydwojgu jest bardzo ciężko przez tą zaistniałą sytuację. Obojgu jest nam trudno się z tym wszystkim pogodzić. Mijał dzień za dniem i po jakimś czasie nasze pęknięte, zranione serca trochę się zagoiły, przyzwyczailiśmy się do bycia tylko we dwoje. Osoby, które nas znały, okazały się dla nas bardzo przyjazne. Nawet mój szef był dla mnie bardziej przychylny i wyrozumiały. Jeśli tylko potrzebowałem wcześniej wyjść do domu, nie robił mi problemu. Bardzo pomagała nam znajoma mojej ex-żony, którą z czasem Weronika bardzo polubiła. Ja zresztą też. Pewnego wieczoru zasiedzieliśmy się z Janka. Weronika już spała. Zaproponowałem jej drinka. Siedzieliśmy sobie przed TV i sączyliśmy nasze napoje. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy. W momencie, gdy obojgu nam zaszumiało troszkę w głowach, rozmowa zmieniła trochę kierunek. Janka bardzo rozgadała się na temat, jakiego nigdy nie poruszaliśmy. Na początek opowiedziała mi dlaczego jej kontakt ze Zdziśka był taki umiarkowany. Opowiadała, a może raczej wygadała się, co Zdzicha wyprawiała, jak ja byłem w pracy, a Weronika w przedszkolu. Cóż, gdy usłyszałem, że w tym czasie sprowadzała sobie rożnych panów poznanych na „necie”, zrobiło mi się z jednej strony przykro, a z drugiej ulżyło mi. W końcu dostała tak czy siak to, na co sobie zasłużyła. Chyba tak naprawdę jej nie znałem i być może wcale nie była taką za jaką ja uważałem. Trudno, dużo przeżyłem tak więc i ta wiadomość mnie nie zabiła. Janka wyznała mi, że nie była zachwycona zachowaniem Zdzichy, a gdy próbowała z nią o tym rozmawiać, to ta nie chciała w ogóle słuchać, co koleżanka ma jej do zarzucenia. Z tego też powodu Janka ograniczyła kontakt z moją ex. Poza tym miała jeszcze jeden powód przez który nie chciała u nas bywać. Mówiąc mi o tym wszystkim w pewnym momencie zamilkła na chwilkę. Ja chciałem wiedzieć jednak całą prawdę, tak więc „pociągnąłem„ ją za język i wtedy…