Religia · 7 min czytania
Próba wiary
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Próba wiary….
To bardzo uroczysty dzień. Kościół udekorowany kwiatami, uroczyste mowy biskupa, księży, rodziców i tych w tym dniu najważniejszych…przyjmujących sakrament bierzmowania. Z perspektywy obserwatora wszystko wygląda, jak należy – podniośle, dumnie. Ten wieczór to świadectwo wiary, dojrzała decyzja o uczestnictwie we wspólnocie Kościoła. „Właśnie….wygląda” – zdaje się mówić słyszalny w różnych zakamarkach świątyni śmiech i twarze nastolatków niewyrażające nic, oprócz obojętności….
„A gdzie byłeś w niedzielę?”
Marek się zżyma: - To pierwsze pytanie, jakie słyszę od moich dziadków, gdy ich odwiedzam…- mówi - oczywiście chodzi im o to, czy byłem na mszy – dodaje. Wtóruje mu Magda: - Z rodzicami jest tak samo. Zawsze posyłali mnie do kościoła, nigdy tak naprawdę nie uzasadniając, dlaczego to takie ważne. Pytałam ich: Mamo, tato! – dlaczego? – Bo tam spotkasz Pana Boga – odpowiadali. A ja od dziecka wolałam złożyć rączki przed spaniem, zamknąć oczy i do niego mówić. Ale nikt tego nie rozumiał. Jacek mówi wprost: - Msza jest dla nas przykrym obowiązkiem…cotygodniowym „odbębnieniem” tego samego…Te same słowa, gesty, wszystko wyuczone, mechaniczne. Rytuał bez żadnej refleksji…. Jacek, Marek i Magda to trójka przyjaciół – mają po 16-17 lat, chodzą do liceum i właśnie przygotowują się do sakramentu bierzmowania. Stoimy właśnie w kolejce rówieśników, zaraz po niedzielnej mszy. Jest głośno, każdy czeka na stempel od księdza, że był, że zasługuje, by być bierzmowanym. Do bierzmowania pozostały 4 dni. - Na spotkaniach wbijają nam do głowy, że bierzmowanie to akt świadomego umocnienia naszej osobistej wiary… – ciągnie dalej lekko zdenerwowany Jacek –…to dlaczego dają nam te książeczki i kontrolują, czy chodzimy do kościoła we wszystkich wymaganych terminach? Gdzie tu świadomość?!
Część 22 / 2
Na lekcji religii też nie uzyskają odpowiedzi. Ksiądz, sprawdzając listę, pyta każdego, czy był w niedziele na mszy. „Dlaczego?” wyrwało się na pierwszych zajęciach Markowi. „Bo to obowiązek każdego chrześcijanina” brzmiała lakoniczna odpowiedź. „Obrażasz Boga, nie chodząc na mszę” usłyszała raz Magda: - Ja wierzę w Boga, ale nie wierzę w Kościół – wyrwało się jej. - Młoda jesteś, jeszcze mało wiesz… - dostała pouczenie. Gdy teraz rozmawiamy, Magda dodaje: - A gdzie najzwyklejsze pytanie: dlaczego tak myślisz? Kościół jest na nas zamknięty i sam nam to daje do zrozumienia. Jedyne czego od nas wymaga, to bezrefleksyjnego podążania za jego regułami. Dlaczego wiec ja mam być otwarta na niego?
„Czy Bóg jest dla Ciebie ważny?”
- Skoro wam nie odpowiada, to dlaczego chodzicie na przygotowania? – pytam ich. - Żeby mieć spokój w domu. Rodzice czy dziadkowie, gdy im oznajmisz, że nie idziesz na bierzmowanie, zaraz zaczynają myśleć, że dzieje się z Tobą coś złego – że zaczynasz palić, pić, imprezować czy brać narkotyki..- mówi bez wahania Jacek. - To głupie myślenie. My tych rzeczy nie robimy, za to dużo myślimy o sprawach wiary, stąd nasze przekonania – dodaje Marek. Cała trójka zapewnia, że wierzy w Boga. Mimo młodego wieku, nie uważają rozmów o wierze za „obciachowe”, „nie na czasie”. Wręcz przeciwnie, są bardzo bezpośredni: - Wiara w Boga pomaga mi każdego dnia. Traktuję to bardzo osobiście, modlę się po