Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

PROTEST

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PROTEST - Znowu nic nie ma w tej telewizji – stwierdził Maciej i popełnił samobójstwo. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć: było to pierwsze wydarzenie w życiu Macieja godne zapamiętania przez ludzkość. Wcześniej, owszem, zdarzały mu się chwile szaleństwa, ale nie było to nic nadzwyczajnego: ot, kiedyś na Sylwestra założył śmieszną żółtą czapkę; wcześniej, na Wielkanoc, rozochocony rocznicą zmartwychwstania pogilgotał teściową w okolice żeber; innego zaś razu, zostawszy stryjkiem, zamienił siekierkę na kijek.

Maciej prowadził życie „po kryjomu”, nikomu nie zaprzątając głowy swoim istnieniem. Dopiero jego śmierć przyniosła zasadniczą zmianę w tej kwestii: martwy Maciej stał się Kimś.

Jego ostatnie słowa, przekazane światu za pomocą jednego z kolorowanych dzienników, zainspirowały masy do działania. Mieszkańcy miast, miasteczek i wsi zaczytywali się w idealnie przeciętnym życiorysie Macieja i odnajdywali weń odbicie swojej szarej egzystencji. I co rusz w którejś z milionów anonimowych głów budziła się potrzeba działania, co rusz w którymś z niezliczonych gospodarstw domowych wszczynano gorączkowe dyskusje. W rutynę dnia codziennego wdarły się wiece i demonstracje, a tam szarzy przywódcy szarego tłumu wołali: - Maciej wcale nie umarł tydzień temu! On już od dawna nie żył! Tak jak i my nie żyjemy! Chcemy Prawdziwego Życia! Niech żyje Prawdziwe Życie! – Niech żyje! Niech żyje!!! – euforycznodesperackie okrzyki wstrząsały coraz to kolejnym miasteczkiem.

Wkrótce wiadomość o niepokojach społecznych dotarła do stolicy kraju. Zatroskał się prezydent z premierem, zatroskali się ministrowie, bo nic wszak nie jest dla nich ważniejsze niż szczęście ich współobywateli. (Po wielu staraniach śmiem twierdzić, że nie da się sformułować tego zdania tak, by nie brzmiało ono ironicznie – przyp. aut.) Poczęli oni analizować i radzić, jednak szybko, och jak szybko przekonali się o złożoności problemu. Jaki bowiem budżet jest w stanie wyciągnąć ludzi ze zbiorowej życiowej pustki? Ile kosztowałoby podatników utworzenie – skutecznego! – Ministerstwa Odnajdywania Sensu Egzystencji? Kolejne dni nie przynosiły odpowiedzi na te pytania, zaś coraz więcej i więcej ludzi wznosiło na ulicach okrzyki ku czci Prawdziwego Życia. Wreszcie nadszedł ten dzień: przywódcy Szarych ogłosili masowy strajk. Strajk wszystkich ludzi rozczarowanych swoim życiem. I oto z dnia na dzień stanęły hipermarkety, kopalnie i szkoły; ucichły huty i stocznie, stanęły pociągi i zakłady fryzjerskie. Ideę podchwycili prowincjonalni aktorzy, a wraz z nimi i gwiazdy z pierwszych stron gazet, narzekające na konieczność uprawiania chałturnictwa. Podobnie muzycy i malarze, dorabiający jako szeregowi członkowie zespołów budowlanych; do nich dołączyli odziani w garnitury ludzie sukcesu, buntujący się przeciwko totalitarnym korporacjom. Sportowcy i pisarze, duchowni i policjanci. Wszyscy.

Przywódcy Szarych ogłosili marsz strajkujących na stolicę kraju. Nieprzenikniony tłum otoczył budynki rządowe, zaś Najważniejszy Szary odczytał żądania ludu:

- Chcemy Prawdziwego Życia! Życia pełnego niezwykłych wydarzeń, przygód, wzniosłych uczuć i ideałów! Koniec z szarością! Precz z rutyną, codziennością, ośmiogodzinnymi etatami i fascynowaniem się romansami estradowych gwiazdek. Niech żyje Prawdziwe Życie! Grupo Trzymająca Władzę! Żądamy Prawdziwego Życia!!!

Tu urwał i wraz z tłumem oczekiwał na odpowiedź. Ta długo nie nadchodziła, aż wreszcie drzwi parlamentu otworzyły się na oścież, a stamtąd zaczęli wysypywać się ministrowie, ich zastępcy, wreszcie sam premier i prezydent.

- Jesteśmy z wami. Nasze życie to jest dopiero kiła – mruknął cicho prezydent i wtopił się w tłum. Zapadła niezręczna cisza. Skonfundowany nieco Najważniejszy Szary ponownie zabrał głos.

- Moi Szarzy. Moi Sfrustrowani. Na naszej manifestacji zgromadził się chyba cały naród. Aby…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
PROTEST — czytnik · opowiadania