PROTEST
Niedlugie opowiadanko. Proba zblizenia sie do mojego idealu sztuki: smieszy, bawi, ale ma cos do przekazania. Udało się...? :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PROTEST - Znowu nic nie ma w tej telewizji – stwierdził Maciej i popełnił samobójstwo. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć: było to pierwsze wydarzenie w życiu Macieja godne zapamiętania przez ludzkość. Wcześniej, owszem, zdarzały mu się chwile szaleństwa, ale nie było to nic nadzwyczajnego: ot, kiedyś na Sylwestra założył śmieszną żółtą czapkę; wcześniej, na Wielkanoc, rozochocony rocznicą zmartwychwstania pogilgotał teściową w okolice żeber; innego zaś razu, zostawszy stryjkiem, zamienił siekierkę na kijek.
Maciej prowadził życie „po kryjomu”, nikomu nie zaprzątając głowy swoim istnieniem. Dopiero jego śmierć przyniosła zasadniczą zmianę w tej kwestii: martwy Maciej stał się Kimś.
Jego ostatnie słowa, przekazane światu za pomocą jednego z kolorowanych dzienników, zainspirowały masy do działania. Mieszkańcy miast, miasteczek i wsi zaczytywali się w idealnie przeciętnym życiorysie Macieja i odnajdywali weń odbicie swojej szarej egzystencji. I co rusz w którejś z milionów anonimowych głów budziła się potrzeba działania, co rusz w którymś z niezliczonych gospodarstw domowych wszczynano gorączkowe dyskusje. W rutynę dnia codziennego wdarły się wiece i demonstracje, a tam szarzy przywódcy szarego tłumu wołali: - Maciej wcale nie umarł tydzień temu! On już od dawna nie żył! Tak jak i my nie żyjemy! Chcemy Prawdziwego Życia! Niech żyje Prawdziwe Życie! – Niech żyje! Niech żyje!!! – euforycznodesperackie okrzyki wstrząsały coraz to kolejnym miasteczkiem.
Wkrótce wiadomość o niepokojach społecznych dotarła do stolicy kraju. Zatroskał się prezydent z premierem, zatroskali się ministrowie, bo nic wszak nie jest dla nich ważniejsze niż szczęście ich współobywateli. (Po wielu staraniach śmiem twierdzić, że nie da się sformułować tego zdania tak, by nie brzmiało ono ironicznie – przyp. aut.) Poczęli oni analizować i radzić, jednak szybko, och jak szybko przekonali się o złożoności problemu. Jaki bowiem budżet jest w stanie wyciągnąć ludzi ze zbiorowej życiowej pustki? Ile kosztowałoby podatników utworzenie – skutecznego! – Ministerstwa Odnajdywania Sensu Egzystencji? Kolejne dni nie przynosiły odpowiedzi na te pytania, zaś coraz więcej i więcej ludzi wznosiło na ulicach okrzyki ku czci Prawdziwego Życia. Wreszcie nadszedł ten dzień: przywódcy Szarych ogłosili masowy strajk. Strajk wszystkich ludzi rozczarowanych swoim życiem. I oto z dnia na dzień stanęły hipermarkety, kopalnie i szkoły; ucichły huty i stocznie, stanęły pociągi i zakłady fryzjerskie. Ideę podchwycili prowincjonalni aktorzy, a wraz z nimi i gwiazdy z pierwszych stron gazet, narzekające na konieczność uprawiania chałturnictwa. Podobnie muzycy i malarze, dorabiający jako szeregowi członkowie zespołów budowlanych; do nich dołączyli odziani w garnitury ludzie sukcesu, buntujący się przeciwko totalitarnym korporacjom. Sportowcy i pisarze, duchowni i policjanci. Wszyscy.
Przywódcy Szarych ogłosili marsz strajkujących na stolicę kraju. Nieprzenikniony tłum otoczył budynki rządowe, zaś Najważniejszy Szary odczytał żądania ludu:
- Chcemy Prawdziwego Życia! Życia pełnego niezwykłych wydarzeń, przygód, wzniosłych uczuć i ideałów! Koniec z szarością! Precz z rutyną, codziennością, ośmiogodzinnymi etatami i fascynowaniem się romansami estradowych gwiazdek. Niech żyje Prawdziwe Życie! Grupo Trzymająca Władzę! Żądamy Prawdziwego Życia!!!
Tu urwał i wraz z tłumem oczekiwał na odpowiedź. Ta długo nie nadchodziła, aż wreszcie drzwi parlamentu otworzyły się na oścież, a stamtąd zaczęli wysypywać się ministrowie, ich zastępcy, wreszcie sam premier i prezydent.
- Jesteśmy z wami. Nasze życie to jest dopiero kiła – mruknął cicho prezydent i wtopił się w tłum. Zapadła niezręczna cisza. Skonfundowany nieco Najważniejszy Szary ponownie zabrał głos.
- Moi Szarzy. Moi Sfrustrowani. Na naszej manifestacji zgromadził się chyba cały naród. Aby…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymonjot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…