Erotyka · 3 min czytania
Przecież się kochamy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przez chwilę myślałam, że to kwestia przeżycia. Zabrnąłeś w moje ciało, narzuciłeś inne spojrzenie na świat, który nas objął, przydusił. Przez chwilę zakrztusiłam się czymś, co było poczuciem absurdu i determinizmu na opak, w poprzek, rozsnutym jak dym z papierosa. Tak mnie to przeszyło, jedna myśl, rodzaj podłużnego cienia, wrzeciona nawlekającego stopniowo, a potem szybciej i szybciej, mój oddech, prawie krzyk. Moja dusza zawrzała, zagryzła wargi, zapaliła się, rozłożyła na podłodze jak zdmuchnięte z pędzla resztki pudru. Płaszczyzny twych uczuć ocierały się o moją bezwładność, napędzaną elastycznym odrętwieniem skóry, która jak nigdy wcześniej nie okrywała moich rumieńców a jedynie wyzwalała zapach, taki wydawałoby się dziecięcy, że przypomniał mi się stary wózek z lalką i ich cicha śmierć pod kołami nadjeżdżającej konieczności... dorastania. Obciążyłeś mnie sobą, na kilka minut, na całe życie. Patrzę w dół na malowane czerwonym kolorem paznokcie, są już inne. Drogowskazy zmian jakie skusiły ciebie, by spojrzeć na mnie wyraźniej, soczyściej. Wyrzucę tamte czarne klapki, jak Boga kocham, wyrzucę. Zalepię sobie buzię…