Inne · 6 min czytania
Przedstawienie 'Hobbita' w nowoczesnym teatrze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Teatrzyk "SMUTNY KSIĘŻYC" ma zaszczyt przedstawić dzieło anonimowego autora pt.: "Przedstawienie 'Hobbita' w nowoczesnym teatrze "
występują:
Dyrektor teatru Kierownik literacki Reżyser
Dyrektor teatru: No, panowie, mamy modę na tego... eee... Tolkiena, trzeba to wykorzystać. Jakąś jego sztukę byśmy wystawili, to może wreszcie publiczność przyjdzie.
Kierownik literacki: Ale on nie pisał sztuk, tylko książki.
Dyrektor teatru: Pan czytał?
Kierownik literacki: Ja nie, ale mój syn czytał.
Część 22 / 3
Dyrektor teatru: A, to coś dla dzieci? Świetnie, tym lepiej. Będziemy dawać przedstawienia dla szkół i przedszkoli. Pan sobie poczyta i przygotuje adaptację. Dwa tygodnie panu wystarczą?
Kierownik literacki: Noo... eee...
Dyrektor teatru: No to ustalone.
***
Dyrektor teatru: Panie kolego, przeczytalismy z reżyserem pana adaptację tego "Hobbita". Dobre, dobre, nawet bardzo, ale parę rzeczy trzeba będzie zmienić. Na przykład: dlaczego tu nie ma żadnej kobiety? Musimy dodać przynajmniej dwie, bo po pierwsze aktorki też muszą coś zarobić, a przede wszystkim wypada, żeby jedna z głównych ról była kobieca. Najlepiej, żeby ten Bilbo był kobietą, to jest hobbitką... Albo nie, zrobimy kobietę z Gandalfa... tak, bedzie Gandalfiną.
Reżyser: Świetny pomysł, panie dyrektorze, w tej roli widziałbym najchętniej panią dyrektorową.
Dyrektor teatru: (łaskawie) Myślę, że uda mi się ją przekonać.
Część 33 / 3
Kierownik literacki: (pilnie zapisuje, mamrocząc pod nosem) Gandal... fina... dyrektorowa... dobrze
Dyrektor teatru: Idźmy dalej. Trzeba dać dzieciom wzorce do naśladowania, a tu... pan wybaczy, ale nie widzę żadnych więzi emocjonalnych. Więc: Fili i Kili nie będą braćmi, tylko mężem i żoną. Tak. Fila i Kili. Ładnie brzmi. I najlepiej, żeby mieli dziecko... powiedzmy, że Gloin będzie tym dzieckiem.
Reżyser: I najlepiej, żeby było adoptowane. A jeszcze lepiej, żeby mieli dwoje - jedno adoptowane, a drugie własne. Będziemy mogli pokazać, że obydwoje kochają tak samo.
Dyrektor teatru: Świetna myśl, panie kolego, świetna myśl. To tym drugim niech będzie Oin. Już pan sam sobie wybierze, który jest który.
Kierownik literacki: Ale... przecież to jest niebezpieczna wyprawa, góry, potwory, czary, bitwa... tu dzieci nie pasują.
Dyrektor teatru: O właśnie. Dobrze, że pan na to zwrócił uwagę. Potwory, czary... Chce pan ciemnotę szerzyć? To trzeba wyrzucić. No i o żadnej bitwie w ogóle mowy nie ma. Chce pan, żeby dzieci doznały szoku? Zestresowały się, patrząc na cierpienia walczących? Albo żeby, co gorsza, takie bijatyki im się spodobały? To jest w ogóle wykluczone. W moim teatrze nie będzie epatowania przemocą i okrucieństwem.
Kiero