Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Przeprawa przez góry

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

BROCK x ASH

Błąkanie się po zaśnieżonych górach podczas zamieci nie jest jedna z czynności, które Ash lubił wykonywać. Wręcz przeciwnie. Jednak możliwość spędzenia paru chwil sam na sam z Brockiem zdecydowanie go pocieszała. Można powiedzieć, że to dzięki zespołowi R. To dzięki ich działaniom Misty wraz ze wszystkimi pokemonami została przetransportowana do miasta znajdującego się w prostej linii za górami, które przemierzali chłopcy. Z nieba spływały coraz grubsze śniegowe płatki, gdy chłopcy szli przez pustkowie. Zimny wiatr przeszywał ich ciała na wylot straszliwym zimnem. Brock na szczęście pomyślał by przed wyruszeniem zaopatrzyć się w ciepłe kurtki, buty do chodzenia po górach oraz masę kocy i trwałego jedzenia. W końcu nie wiedzieli ile może zająć im wędrówka przez góry. Ash szczerze cieszył się, że może podróżować wraz z Brockiem. Sam. Bez zbędnych obciążeń... - Ash! - Krzyczał Brock wskazując na otwór ziejący czernią w śniegowej ścianie. - Tam spędzimy noc! Chodź! Młody trener skiną głową i posłusznie skierował się w stronę jaskini.

***

W jaskini było strasznie ciemno. Na szczęście Brock zaopatrzył się w latarkę, która jednak szybko przestała działać, i krzesiwo. Po paru chwilach poszukiwań jaskini brunet rozpalił małe ognisko ze szczapek, które znalazł. - Najwidoczniej ktoś już był w tej jaskini. - Skąd wiesz Brock? - Spytał Ash rozkładając wokół ogniska śpiwory i koce. - No bo są widoczne ślady ogniska. No i drewno znalazłem tam dalej... - Aha... No tak. Do jaskini wdarł się zimny powiew wiatru, który prawie zgasił ognisko. Ash mocniej otulił się kurtką. Młody trener juz od dawna czekał na taka okazję. On wraz z Brockiem sam na sam w odludnym miejscu... "Kocham go" - pomyślał chłopiec. - Hej Ash... Pomóż mi to nie będzie tu tak wiało - powiedział brunet z uśmiechem. Ash podszedł do wyloty jaskini. Mocny powiew zrzucił z jego głowy kaszkietówkę, lecz on nawet tego nie zauważył. Patrzył na uśmiechniętego Brocka, który na klęczkach ze śniegu robił prowizoryczną ścianę. Nie uchroni ich ona całkowicie przed zimnem ale to powinno im wystarczyć. Brock odwrócił się w stronę Asha. - Ej... Stojąc tak mi nie pomożesz. Ash podniósł czapkę, założył ja na głowę i ukląkł przy Brocku by mu pomóc.

***

Brunet podał Ashowi koc. - Masz. Przykryj sie szybko bo złapiesz katar. Chłopiec przykrył sie kocem. Przemoczone ubrania wisiały na najbliższym stalaktycie, by sie wysuszyć. Oczywiście był to pomysł Brocka. Trenerzy siedzieli teraz w samych koszulkach i jeansach. Brunet dokładając do ognia jedne z ostatnich drew, nucił wesołą melodie. Ash wlapiał w niego swoje spojrzenie. Mięśnie kształcące się pod koszulka, naprężały się przy każdym ruchu. Ash nagle przypomniał sobie jak podczas pobytu w gorących źródłach chłopcy brali wspólna kąpiel... Ash poczuł parcie jeansów na krocze. Zarumienił się i mocniej otulając sie kocem zakrył nim spodnie.

***

- Ash, nie ma już drewna - powiedział Brock…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przeprawa przez góry — czytnik · opowiadania