Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Przerwa na przerwę reklamową. cz.5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nagle cały obraz z profesora i z jego niewolników znika mi sprzed oczu i nie wiem za bardzo co się dzieje. Czy ktoś wyłączył światło, czy ja już nie żyję. To pozostaje wątpliwe. Ale ja nic. Nawet się nie ruszę. Naprawdę nie mam teraz ochoty na żarty i dowcipy. Poproszę o drugi zestaw pytań, bo to chyba kara jest za złą odpowiedź lub jej brak. Nie ruszam się, bo jak mi się zdaje tak jest lepiej dla mnie. Każdy twój ruch, pisk, krzyk, machanie rękami, zaświadczy przeciwko tobie. I będziesz już skończona. Na zawsze udupiona na padole nienormalności. Czy to pedagog wezwał milicję i już mnie mają, dostałam pałą w łeb i nie ruszam się bo nie mogę. Postanowił zniszczyć kwiat polskiej młodzieży i dlatego ja teraz jestem zniszczona. Siedzę dalej i się nie ruszam. Przed oczami przelatuje mi całe życie, włącznie z wczorajszą nocą której nie pamiętam. Jak dostałam w głowę butelką i mnie zamgliło zupełnie jak teraz. Może znów ktoś mi przyłożył. Oni mnie wywieźli na ławkę i na tym moja kariera się skończyła. Całe moje życie się kończy. Nie ma już nic. Koniec świata, nadejście wielkiego Boga, który wyśmieje nas i skinie palcem, a wszystko rozpieprzy się ponownie na drobne molekuły, na malutkie cząsteczki. A on znów będzie miał ubaw, będzie to wszystko składał i to będzie trwało bardzo, bardzo długo. Do tego czasu ja już nie dożyję, bo rozpadnie się cały ekosystem, cały przemysł kosmetyczny. Ja nie wyjdę na ulicę bez przemysłu kosmetycznego, bo ulicy i tak już nie będzie. I nie będzie mnie jak sądzę. Bo teraz umieram i jestem zadowolona ze swojego życia, które do tej pory mi przeleciało. Nie było takie do końca do dupy, bo i zabawa świetna była. I czasem nawet wódka za darmo. To było jak wakacje na Bahama, a teraz wracam tam skąd przyszłam. Na samo dno, do piekła samego z szatanem, widłami do przerzucania gnoju i ogniem wiecznym. To nie będzie chyba fajna przygoda, nie będzie sklepów, restauracji i pamiątek. To nie będzie kurort, najdroższy, w najwyższej klasie. Wakacje się skończyły i trzeba się pożegnać, przeżegnać się i iść.

*** Moja głowa. Moja Mekka mądrości, mój skarb najbardziej cenny po cyckach i tyłku. Mój światopogląd, anarchia, brud, chaos, mój but. Moja głowa. Czuję, że już umarłam. Ale czy ktoś mnie raczył zbawić, oto jest pytanie. Wszechobecne, bez odpowiedzi. Chyba nie. Jakby co to tu jest właśnie piekło. Takie białe, przeżółkłe starością i prześmierdłe starymi perfumami. I szczepionkami przeciwko wściekliźnie, które co roku się tu aplikuje absolwentom tej szkoły właśnie. I ona. Królowa na piedestale, matka teresa, księżna diana, żona prezydenta. Ona, najważniejsza, nieunikniona,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przerwa na przerwę reklamową. cz.5 — czytnik · opowiadania