Zbrodnia · 3 min czytania
Przygoda Jacka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przygoda Jacka
Kolejny dzień przemija, w głowie pustka, a jakby zarazem głębia powykręcanych myśli z których kapie woda, olej? – w każdym razie coś w stanie ciekłym. Praktycznie od czterech tygodni był wolny, jedyną używką jaką teraz mógł po masować zakwaszone toksycznymi związkami ciało była kawa-mielona, ponieważ ktoś mu kiedyś powiedział, że rozpuszczalna to sama chemia... Siedział w pokoju i rozmyślał, nie wiedział co było prawdą, a co jego schizoidalna natura dopowiedziała pamięciowemu dyktafonowi. Każda noc była wielkim błaganiem o zaśnięcie, rzucał się z prawa na lewo i z lewa na prawo nieustannie. Nie chciał śnić, bo śnił bezustannie koszmary-jego głowa była jakby ujściem kanału, do którego armia diabłów wrzuca ognistymi widłami co większe strachy gnębionych grzeszników. Nie miał nikogo, przyjaciół stracił poprzez chorobę-był bardzo wybuchowy-sam nie wiedział z jakiego powodu, za sobą same spalone mosty. Chciałby zacząć od nowa, wyjechać, zmienić tożsamość, spróbować jeszcze raz, chciał żyć, egzystencja już od dawna go nękała, on chciał żyć! Żyć... – tak jak Ci nieznajomi ludzie, których czasem widywał, ludzi całych w skowronkach-ich głowy pełne życiowych anegdot. Ci ludzie byli zawsze na czasie-nie to co on! W jego głowie tylko same chore myśli, którymi bał się zasypać kogokolwiek. Doszedł w końcu do wniosku, że męczarni koniec, miał nadzieję, że kolejna inkarnacja okaże się nieco bardziej miła w użytkowaniu... Wziął z garażu…