Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 4 min czytania

Przygody Kapitana Zadobrodego-odc.4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kapitan stał dumnie na dziobie swojego okrętu The Mencja susząc paszczę ku błękitnej głębi, pozwalając by słońce odbijało się od jego złotych zębów (tak naprawdę złoty był tylko jeden, ale ciężko było stwierdzić który). A bo i powód do celebracji był niemały. Otóż nie dalej jak 'dopiero co', po skutecznym abordażu na napotkany ponton cała załoga obłowiła się w różnej maści łupy: pustą paczkę po herbatnikach, pół kanapki, oraz prawie pełne opakowanie prezerwatyw, które jak wiadomo są nieocenionym skarbem na pełnym morzu z załogą pełną mężczyzn. Dwie mewy, które w swym debilizmie zderzyły się w locie i spadły z pluskiem do wody, wyrwały kapitana z przyjemnego zadumania. Stwierdził, iż dosyć tych ceregieli i zdało by się kogoś dla przykładu obtańcować. Jego wzrok spoczął na Smithim, który zawijał jakieś papierzyska w rulony, wbijał do butelek, po czym efektownym, acz wiele nie mówiącym ruchem ręki wyrzucał je co raz za burtę. -Smith! Na kudłate wąsy moje babki, przestań spamować i podejdź no! Możesz mi z łaski swojej powiedzieć co do licha cudujesz?!- Kapitan wyrwał jedną z kartek z rąk (z ręki właściwie, drugą kończynę zastępuje przeca szpikulec) Smithiego, nabazgrane były na nim kolejno : statek, mop, moneta (albo coś co każdy na statku, z wyłączeniem Smitha, miał po dwa :**) i coś co z lekka przypominało rozwałkowaną Hermione Granger z Harrego Pottera. Kapitan wolał nie zdradzać przed podwładnym, że nie umie czytać, lecz zmuszony był spytać. -Smith ty <ze względu na wyszukaność, oraz nietuzinkową soczystość bluzgów jakie użył…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%