Inne · 2 min czytania
Przyleciał tuż po śniadaniu.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przyleciał tuż po śniadaniu. To znaczy po kawie, ponieważ moje śniadanie to kawa z ekspresu z dużą ilością mleka. Gorącego mleka. Włosi powiedzieliby, że to cappucino. Hiszpanie, że cafe o’le. A ja, że to moja kawa z dużą ilością mleka, która tylko zazdrości Włochom czy Hiszpanom. A więc przyleciał tuż po śniadaniu. Usiadł koło mnie niby niewinnie i chrząknął. Nie wiem czemu się nie przestraszyłem, ale to chyba jego urok. Może lepiej powiedzieć czar? Wyciągnął do mnie dłoń, a ja lekko speszony uścisnąłem prawicę mocną i delikatną zarazem. Zapytał, co robię, a ja na to, że oglądam poranną telewizję. Chciał się przyłączyć, a ja nie miałem nic przeciwko. Po godzinie zasnął. Widać zmęczony był biedaczek. Wyłączyłem telewizor i cicho zasunąłem zasłony. Chciałem podłożyć mu pod głowę poduszkę, ale uznałem, że mogę go obudzić, toteż na palcach wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Przyleciał tak po prostu, a ja, zupełnie nie przygotowany, mówiąc…