Inne · 4 min czytania
Przymierze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wierny w swej chwale spogląda w odmęt wód, które pokrywają cały obraz przedstawiony jego oczom. W jego dłoń wpleciona jest inna, niegdyś tak obca, nieznana, straszna, bezosobowa. Każdy koniuszek palców drży i odbiera ciepłe sygnały pochodzące z źródła ciepła, które daje myśl i miarowe uderzenia serca. Woda delikatnie faluje, wplata się miedzy skały. Wiatr rozwiewa szlafroki, które słuchają mowy ciała pamiętające jeszcze ciepło ostatniej nocy. Stając na skarbie obserwują w milczeniu głaskanie brzegu przez ocean. Horyzont powoli się rozjaśnia pokazując ciepłą paletę barw. Śnieżno białe mewy wylatują w morze. W tej scenerii cień powoli ulega słońcu. Dłonie postanowiły rozłączyć się, by objąć jak najmocniej świadectwo bycia spragnionym drugiego człowieka. Po wewnętrznych stronach przymkniętych przez nich powiek wspominali przeszłość i planowali przyszłość. Trwali w jednym, tak różni, tak odlegli. Snuli marzenia, śnili o szczęściu. Zawieszeni w twierdzy swych ramion odrzucali zło i jego popleczników. Żyli krańcem świata, który był dostępny tylko dla nich Jej łza powoli odmierzała czas. Jego pocałunek mógł dzielić chwile. Ogrzewali się słowem, spijali każdy moment tego szczęścia. Tańczyli w swych marzeniach do tego szumu morza, wiejącego wiatru i krzyczących w oddali mew. Zatopieni i zagubieni w czasie. Stanowili tą chwilę. Zawładnęli i zatrzymali wskazówki zegarów. To, którego świadomi nie byli a które dowodem i świadectwem ich stanie się właśnie rozpoczęło wędrówkę. Dar, jakim się okaże oczekiwanym jest bezustannie od chwili tej gdzie związani zostali tak na ziemi jak w niebie. Każde z nich owładnięte pragnieniem bycia dla drugiego. Pełni poświęcenia, pamięci, zaufania i godności. Wypowiadając swe imiona ponownie zatonęli w uścisku ust. Zataczając zagubionymi dłońmi,…