Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

Przystanek Woodstock

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PRZYSTANEK WOODSTOCK 2002

Sex, drugs & rock?n?roll ? to święte hasło przyświeca i od lat kieruje życiem gwiazd muzyki rockowej a także jej słuchaczom. Do napisania tego tekstu skusił mnie film ?Przystanek Woodstock? oczywiście reżyserii nie kogo innego jak Jurka Owsiaka. Dzięki telewizji, radiu, prasie każdy myśli, że Żary i Przystanek Woodstock to rodzinna sielanka gdzie wszyscy się przyjaźnią i kochają, a jak tam bezpiecznie, nikt muchy nie skrzywdzi. Ja odniosłem nieco inne wrażenie, a reporterzy mieli chyba klapki na oczach podczas pobytu w tym miejscu, szczególnie chciałem wspomnieć o panu Leszczyńskim, który chwali Woodstock bardziej niż właściciel haremu najlepszą kochankę. Na potwierdzenie mojego zdania na ten temat tej imprezy opiszę pewną historię, całkowicie autentyczną. Jako młodzi entuzjaści muzyki rockowej ja i moja dziewczyna wybraliśmy się w czwartek z samego rana do Żar. W pociągu impreza na całego. Ludzie cali w ćwiekach, łańcuchach, pijani lub naćpani. Wszędzie wrzaski, bluźnierstwa, groźby. Co i raz ktoś podchodził do nas i chciał papierosa lub pieniądze. W Łodzi dosiadły się do nas dwie dziewczyny, one okazały się bardzo sympatyczne. Z wc postanowiliśmy nie korzystać po tym jak moja dziewczyna została wyzwana za to po prostu, że tam była, a potem skorzystał z niej narkoman, który nie dość, że miał pokłute ręce to do tego krwawił. Później zaczęły się bójki na siedzeniu obok nas. Skończyły się po tym jak ktoś został pchnięty nożem jakieś dwa metry od nas. Policja nawet nie zajrzała do pociągu. Tuż za nami grupka osób wybiła szybę bo nie można było jej otworzyć a im było gorąco. Chciałbym też nadmienić, że od Łodzi konduktorzy już nie sprawdzali biletów. Czyżby się bali przez to, że ktoś obnosił się z zamiarem ?wypierdolenia? ich z pociągu? Nie chcieliśmy już uczestniczyć w polskim Woodstock?u. Postanowiliśmy jechać do Krakowa. Do Żar dotarliśmy około północy, w sumie nasza podróż trwała osiemnaście godzin. Pierwsze połączenie z Krakowem po piątej więc udaliśmy się na Przystanek Woodstock. W drodze doświadczyliśmy jeszcze żądań pieniędzy i byliśmy świadkami dwóch wymian zdań na pięści. Miasto wyglądało okropnie. Wszędzie naćpani lub pijani ludzie, można się było potykać o leżących na chodnikach. O narkotyki nie było trudno; dwa razy chciano nam je sprzedać, raz ktoś pytał czy my nie mamy sprzedać. Na polu namiotowym już spokojniej, ale nadal nic tylko się rozglądam trzymając rękę w kieszeni a w niej gaz obezwładniający. Schowaliśmy bagaż do namiotu koleżanek rozbitego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przystanek Woodstock — czytnik · opowiadania