Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Przystosuj się! Rozdział 1: Szpan i lans

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1: Szpan i lans

Drididididit!- budzik rozległ się nagle i niespodziewanie, przerywając mój cudowny sen. Właśnie maiłam dostać ostatnią parę butów od… nie pamiętam, ale grunt, że dziewczyny by mi jej zazdrościły. Opuściłam nogi na podłogę i przeciągnęłam się leniwie. Koronkowa koszulka nocna lekko się wygniotła, więc co prędzej ją wygładziłam. Przecież człowiek musi wyglądać zachwycająco dwadzieścia cztery na dobę, nie? No więc… Jaki to ja mam na dzisiaj plan? O, gwizdek! Znowu zapomniałam! Włożyłam moje idealnie opalone nogi do rozkosznie puszystych papuci – psiaków (najmodniejszych w tym sezonie). Zaspana podeszłam do fotela i z jeżącej na nim torebki (od Prady) wyciągnęłam mojego I-phon’a. A, tak! Już wiem! Manicure! Rzuciłam spojrzenie na moje pięknie polakierowane paznokcie. Mogłabym sobie odpuścić malowanie, ale… już od dwóch dni zdobi je ten sam szlaczek. Wszyscy znajomi już go widzieli! Byłby okropny obciach, bo przecież dzisiaj jest impreza u Anki… czy tam Julki. Co to za różnica, jak ma na imię? Nie jest tak lubiana jak ja. Upewniwszy się, że jednak muszę iść do kosmetyczki, udałam się do garderoby. Oj, ale się porobiło! Wczoraj spotkanie szkolnej elity się przedłużyło i nie zdążyłam zrobić zakupów. Jest to równoznaczne z tym, że muszę pokombinować… To nie… byłam w tym tydzień temu… to jest niemodne… A to co tu robi!? -Maaatko!- krzyknęłam stojąc na szczycie schodów. -E?- zapytała, wychylając się zza książki. -Co to jest?- stukałam palcami o ścianę z irytacją. -To, kochanie, jest sweter. Babcia ci go zrobiła i wczoraj przysłała. -A ty zdajesz sobie sprawę, co by było, gdyby ktoś zobaczył, że mam takie COŚ w szafie? Rzuciłam sweter na podłogę i zatrzasnęłam drzwi pokoju. Niektórzy ludzie to pojęcia o świecie nie mają! Zadzwonił telefon. -Haj!- rzuciłam. -No, cześć! Nie uwierzysz! Nie mogę dzisiaj zrobić imprezy! Starzy wracają!- to była Zuzia. Albo Agata. Czy jakaś inna. No, ta od imprezy. -Oh! Dżizes!- zawołałam udając przejętą. -Chyba się zabiję!- jęczała. Powodzenia! I tak cię nie lubię! -Tak chciałam, żebyśmy się na tej imprezie zaprzyjaźniły! I jeszcze czego! -Taa… Szkoda. Baj!- nie czekając na pożegnanie rozłączyłam się. Ale frajerka! Skoro już zaoszczędziłam czas to zadzwonię do Roberta. Zbajeruję go, to będziemy ze sobą chodzić. Pasujemy do siebie, a w tym miesiącu związki są modne. Wystukałam numer. -Elo! Co tam u ciebie? -Bfm… śpię… - wymamrotał. -No to wstań! Idziemy do kina! Przyjedź po mnie o dziesiątej! Ciao! Zakończyłam rozmowę. To teraz szybko skompletuję ciuchy i… no tak. Zapomniałam. Zakupy. Ponownie wyciągnęłam komórkę. Niech ta Monika czy jak jej tam się na coś przyda. -No, hey! To ja! Mogłabyś coś dla mnie zrobić? -Pewnie! -Idź do sklepu. I kup ciuchy z któregokolwiek manekina. Oddam ci kasę. Znasz mój rozmiar. Aha, i pospiesz się! Ciao!

Od co najmniej piętnastu minut siedziałam na łóżku i czekałam aż łaskawie Daria, czy tam Dominika przyjdzie z moimi nowymi ciuchami. Cóż za guzdrała! I ona chce się ze mną przyjaźnić! Ding-dong!…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Przystosuj się! Rozdział 1: Szpan i lans — czytnik · opowiadania