Wojna · 5 min czytania
Ptak okryty lodem - Rozdział I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Warszawa 1940r.
Czemu zawsze po przebudzeniu ogarniało go to przerażające uczucie? Jakby tysiące niewidzialnych sznurów oplatało się wokół jego duszy usilnie przykuwając ją do ciala. Więzy pętały mu ręce, tak aby nie mógł już tworzyć. Niewidoczne pętle zaciskały się na jego gradle, uniemożliwiając mowę. Skrzydła regularnie podcinane z nie lada okrucieństwem, zatracały swoją pierwotną funkcję...Jedynie umysł i serce pozostawało niezmienne. Nie mógł wedle własnych potrzeb latać, tańczyć, tworzyć i śpiewać. To wszystko dało się robić, ale jedynie w ilości bardzo ograniczonej. W krótkich, przelotnych chwilach dających namiastkę szczęścia, nadziei, wolności. To nie wystarczało. Nie był to typ człowieka cieszącego się drobnostkami. Żył momentami, które dawały mu ową namiastkę. Momentami w których skrzydła mogły się rozwinąć. W przeważających momentach szarej codzienności przepełnionej smrodem zatłoczonych ulic, nadmiarem ciężkiej pracy i widokiem twarzy przemęczonych tłumów nie był w stanie odnaleźć chociaż kszty uroku. Znał wielu ludzi o słomianym zapele, ekscytujących się byle czym i śmiejących z błachych powodów. On był inny. Patrzył na świat dość sceptycznie, lecz gdy już podjął się jakiegoś wyzwania, gotów był całkowicie się w nie zaangażować. Całe życie bujał w obłokach. Intensywnie analizował przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, wyobrażając sobie różne scenariusze. Jak wariat wczuwał się w bohaterów przeczytanych książek, by sterując nimi w myślach przeżywać przygody, odmieniać losy, walczyć nad wyraz skutecznie i zakochiwać się. Nie znosił myśleć o codzienności. Nawet jadąc tramwajem spokojnie analizował słowa nowej piosenki czy melodię nadajacą się na refren kolejnego dzieła. Zabawa w nieprzeciętnego artystę, wojownika, żołnierza skutecznie wypełniała jego głowę, podczas gdy inni godzinami rozpamiętywali raptowny wzrost cen żywności i biletów tramwajowych. Nigdy nie czuł do końca samego siebie. Chęć bycia kimś wielkim niejednokronie obdarowywała go odwagą i deteremniacją. Marzył, by wypełnić czymś nieznaną pustkę, którą czuł wewnątrz siebie. Tęsknił za czymś, czego nie potrafił zdefiniować.