Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

Ptasie mleczko o smaku waniliowym

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była sama. Siedziała w tej kawiarni już bite dwie godziny, pochłaniając w równych odstępach czasu kolejne ptasie mleczka o smaku waniliowym. Zauważyłem, że miała lekko zaczerwienione oczy i delikatnie rozmazany tusz do rzęs. Wyciągnąłem z tego prosty wniosek - kobieta płakała. Mogłem jedynie snuć domysły, z jakiego powodu. Wymyślałem kolejne teorie, gdy młoda kobieta założyła za ucho niesforny kasztanowy kosmyk, który opadł miękko na jej śliczne oczy koloru szmaragdów. Spojrzała na zegarek i odruchowo wsunęła do ust kolejne ptasie mleczko. -Kto mógł być na tyle okrutny, by opuścić spotkanie z tym cierpiącym, bezbronnym gołębiem? - przemknęło mi przez myśl. Nie wiem skąd wzięło się to porównanie do gołębia. Może z powodu jej białej sukienki lub tego, że sprawiała wrażenie istoty niezwykle kruchej i delikatnej. A może po prostu, dlatego, że skracała sobie oczekiwanie, jedząc wspomniane już ptasie mleczko o smaku waniliowym. Przez zwyczajny kawiarniany gwar, przebiło się subtelne skrzypnięcie drzwi. Zobaczyłem jak w zwolnionym tempie, wchodzącego do środka czarnowłosego mężczyznę, rozglądającego się po sali w poszukiwaniu kogoś. Przeniosłem wzrok na kobietę. Widziałem jak kąciki jej ust powoli unoszą się do góry, a jej oczy rozjaśnia promień nadziei. Tak, to właśnie na tego spóźnionego wędrowca czekała. Mężczyzna także ją dostrzegł. Ruszył sprężystym krokiem do stolika i usiadł naprzeciwko niej. Rozmawiali chwilę. Byłem zbyt daleko, by usłyszeć słowa, lecz domyślałem się wokół jakiego tematu obracała się ta konwersacja. W pewnej chwili, czarnowłosy zmarszczył brwi i wycelował oskarżycielsko palec w dziewczynę. Ta spuściła tylko oczy. Nie miała nic na swoją obronę. Po policzku spłynęła jej samotna łza, która nieopatrznie przekroczyła tamę samokontroli. Mężczyzna obrzucił ją pogardliwym spojrzeniem. Dźwignął się z krzesła i obrócił, zamierzając natychmiast opuścić lokal. W dwóch słonych szmaragdach młodej kobiety czaiło się przerażenie i cień wyrzutów sumienia. Zerwała się na równe nogi, łapiąc towarzysza za ramię, w bezradnym geście rozpaczy. Nie zrobiło to na mężczyźnie żadnego wrażenia; brutalnie wyszarpnął rękę, a drugą, wziąwszy uprzednio zamach, uderzył dziewczynę w twarz. Zatoczyła się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ptasie mleczko o smaku waniliowym — czytnik · opowiadania