Ptasie mleczko o smaku waniliowym
Smutna historia miłosna. Ale czyż smutek nie jest nieodłącznym towarzyszem miłości?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była sama. Siedziała w tej kawiarni już bite dwie godziny, pochłaniając w równych odstępach czasu kolejne ptasie mleczka o smaku waniliowym. Zauważyłem, że miała lekko zaczerwienione oczy i delikatnie rozmazany tusz do rzęs. Wyciągnąłem z tego prosty wniosek - kobieta płakała. Mogłem jedynie snuć domysły, z jakiego powodu. Wymyślałem kolejne teorie, gdy młoda kobieta założyła za ucho niesforny kasztanowy kosmyk, który opadł miękko na jej śliczne oczy koloru szmaragdów. Spojrzała na zegarek i odruchowo wsunęła do ust kolejne ptasie mleczko. -Kto mógł być na tyle okrutny, by opuścić spotkanie z tym cierpiącym, bezbronnym gołębiem? - przemknęło mi przez myśl. Nie wiem skąd wzięło się to porównanie do gołębia. Może z powodu jej białej sukienki lub tego, że sprawiała wrażenie istoty niezwykle kruchej i delikatnej. A może po prostu, dlatego, że skracała sobie oczekiwanie, jedząc wspomniane już ptasie mleczko o smaku waniliowym. Przez zwyczajny kawiarniany gwar, przebiło się subtelne skrzypnięcie drzwi. Zobaczyłem jak w zwolnionym tempie, wchodzącego do środka czarnowłosego mężczyznę, rozglądającego się po sali w poszukiwaniu kogoś. Przeniosłem wzrok na kobietę. Widziałem jak kąciki jej ust powoli unoszą się do góry, a jej oczy rozjaśnia promień nadziei. Tak, to właśnie na tego spóźnionego wędrowca czekała. Mężczyzna także ją dostrzegł. Ruszył sprężystym krokiem do stolika i usiadł naprzeciwko niej. Rozmawiali chwilę. Byłem zbyt daleko, by usłyszeć słowa, lecz domyślałem się wokół jakiego tematu obracała się ta konwersacja. W pewnej chwili, czarnowłosy zmarszczył brwi i wycelował oskarżycielsko palec w dziewczynę. Ta spuściła tylko oczy. Nie miała nic na swoją obronę. Po policzku spłynęła jej samotna łza, która nieopatrznie przekroczyła tamę samokontroli. Mężczyzna obrzucił ją pogardliwym spojrzeniem. Dźwignął się z krzesła i obrócił, zamierzając natychmiast opuścić lokal. W dwóch słonych szmaragdach młodej kobiety czaiło się przerażenie i cień wyrzutów sumienia. Zerwała się na równe nogi, łapiąc towarzysza za ramię, w bezradnym geście rozpaczy. Nie zrobiło to na mężczyźnie żadnego wrażenia; brutalnie wyszarpnął rękę, a drugą, wziąwszy uprzednio zamach, uderzył dziewczynę w twarz. Zatoczyła się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kenny-fan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…