Inne · 5 min czytania
pytanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pytanie
To były Mazury. Rozległe, pachnące rybą jeziora, długie pasy przybrzeżnych trzcin, drewniane pomosty, lasy i słońce. Setki różnych jachtów, i tych pięknych, lśniących, dostojnych, i tych skromniejszych, prostszych. Mrowie sunących z gracją przed siebie białych żagli. To były Mazury. Żeglarskie przystanie z równo poustawianymi łódkami, kikuty masztów, raźne rozmowy, śmiechy załóg - doświadczonych żeglarzy, starych bywalców, ale też i tych dopiero co zaczynających spotkanie z wielkimi jeziorami. Ogniska i gitary o zmroku. Czas wakacji, czas przygody, czas nowych przeżyć i doświadczeń. Gotowanie na kuchence w kokpicie, niewygody spania na koi, klarowanie lin, poranne mycie w chłodnej wodzie. A potem już tylko żagle na maszt i w drogę. Pośród skrzeczenia perkozów, w nowe krainy, do nowych portów, do nowych ludzi i zdarzeń. To były Mazury. Układaliśmy się właśnie do spania, cumując na dziko w małej zatoczce pomiędzy trzcinami. Wiatr kołysał gałęziami drzew, woda cicho postukiwała o burty. Postanowiłem wyjść z mesy, by trochę wczuć się w panujący nastrój. Trzciny drżały wokół, szumiały delikatnie. Poza tym cicho. I pusto. Tylko my, zagubieni gdzieś w jakiejś uroczej zatoczce, szykowaliśmy się do snu, chwili przerwy w nieustających nowych wrażeniach. Noc. Niewyraźne kontury linii drzew po przeciwnej stronie wody. Spojrzałem odruchowo w górę... To był prawie szok. Zupełnie nie do pojęcia. Nigdy dotąd czegoś takiego nie widziałem. Chmary jasnych punkcików poprzedzielane od siebie kawałkami ciemnogranatowego nieba. Miliony gwiazd od wschodu do zachodu, z południa na północ. Jasna smuga, coś jakby mgiełki, ciągnęła się w poprzek kopuły nade mną. Droga Mleczna. Nasza galaktyka. Cisza, noc, gwiazdy. Żadnego sztucznego światła. Gapiłem się w górę zupełnie porażony widokiem. Ale one były też w wodzie. Falowały lekko, migotały w zmarszczkach jeziora. Ogromna przestrzeń z mnóstwem świecących kropek była w zasięgu ręki. Jakby wielka dekoracja rozpięta nad głowami zdumionych widzów. Ale nie. To było całkiem prawdziwe. W ułamku sekundy, gdzieś na wschodzie, niebo